Kamil Semeniuk: „Play-offy to będzie coś wspaniałego”

Kamil Semeniuk: „Play-offy to będzie coś wspaniałego”

24
0
PODZIEL SIĘ

W XXI kolejce zawiercianie podejmowali MKS Będzin, a faworytem był zespół prowadzony przez Marka Lebedewa. Spotkanie było jednak wyrównane, a o rezultacie setów decydowały końcówki. „Patrząc na tabelę, naszym obowiązkiem było wygrać” – powiedział w rozmowie z Czasem Siatkówki Kamil Semeniuk.

 

Czas Siatkówki: Po ostatnim czasie, gdzie rozegraliście mały maraton meczów co dwa lub trzy dni, mieliście dłuższą przerwę. Na co wykorzystaliście ten czas wolny od gry w lidze?

 

Kamil Semeniuk: Wykorzystaliśmy ten czas na normalne rzeczy, trenowaliśmy  tak jak zawsze. Był jednak czas, żeby trochę mocniej potrenować czy zrobić cięższą siłownię. Trochę też patrzyliśmy w kalendarz, kiedy będziemy grać, bo inni grali, a my siedzieliśmy tak, jakby ktoś nas odesłał do domu. Cieszymy się, że mogliśmy w końcu zagrać mecz. Cieszy również to, że wróciliśmy po przerwie i zwyciężyliśmy za trzy punkty, bo kiedy ostatni raz mieliśmy taką przerwę, to ciężko nam było wejść w spotkania i uciekły nam punkty. Teraz zaczęliśmy z wysokiego „C”, chociaż spotkanie nie było łatwe.

 

 

MKS Będzin zajmuje obecnie ostatnią pozycję w tabeli, ale zespół pokazuje że nie będzie łatwym rywalem. Na co nastawialiście się przed tym meczem?

 

Nastawialiśmy się tak naprawdę na wszystko. To jest MKS Będzin i może są na ostatnim miejscu w tabeli, ale wychodzą na boisko i nie mają nic do stracenia. Grają swoją siatkówkę i cieszą się grą, myślę też, że zeszła z nich presja po informacji o braku spadków w tym sezonie. Ciężko się gra z taką drużyną, bo patrząc na tabelę, naszym obowiązkiem było wygrać. Gdybyśmy stracili punkt, to pewnie plulibyśmy sobie w brodę, bo ten punkt mógłby potem dużo ważyć.

 

 

Zarówno pierwszy jaki i drugi set przebiegał pod waszą kontrolą, ale na początku trzeciej partii będzinianie zaczęli na was naciskać zagrywką i odskoczyli na kilka punktów. Zagrywka to była główna przyczyna, że ten mecz jeszcze się przedłużył?

 

Po dwóch setach, które wygraliśmy, MKS Będzin wyszedł na boisko i zaczął grać jak najbardziej agresywnie w zagrywce. Przynosiło to efekt, bo punktowali z pola serwisowego i w kontratakach, a potem wynik trochę się rozjechał. Mogliśmy ich dogonić w końcówce i już myślałem, że wspólnie z kibicami to wyciągniemy, ale niestety się nie udało. Ważne było, żeby w kolejnym secie wyjść i grać z pełnym zaangażowaniem i wolą walki żeby nie dopuścić do tie-breaka, bo ten punkt mógłby później dużo ważyć.

 

 

W czwartej partii mieliście wysokie prowadzenie i wydawać by się mogło, że już było po meczu. MKS Będzin jednak wrócił do gry i doprowadził do wyrównanej końcówki.

 

Tak się właśnie gra z taką drużyną, jaką jest MKS Będzin, mimo że gdzieś pomyśleliśmy, że jak tracą kilka punktów w końcówce, to już nie podejmą walki, to tak nie było. Walczyli do samego końca i chwała im za to, pomimo że w tym sezonie nie mają dobrej sytuacji w tabeli i mimo, że mieliśmy przewagę, to oni się nie poddali i doprowadzili do nerwowej końcówki. My jednak potrafimy grać takie końcówki we własnej hali i rozstrzygać je na swoją korzyść, co nas cieszy. Mamy trzy punkty i jedziemy dalej.

 

 

Jesteśmy na takim etapie sezonu, że drużyny zaczynają patrzeć w tabelę. Wy również zaglądacie do tabeli i zwracacie uwagę na to, co dzieje się na niższych lokatach, bo po ostatnich kolejkach w okolicach szóstego miejsca zaczęło się robić ciasno.

 

Osobiście nie patrzę w tabelę i myślę, że chłopaki też zbytnio na to nie patrzą. Najważniejsze jest, żeby wyjść na boisko i walczyć o kolejne punkty, a to co się będzie działo w tabeli i tak będzie się działo, i nic na to nie poradzimy. Ważne jest skompletowanie punktów, zwłaszcza, że z takim przeciwnikiem jak dzisiaj było bardzo istotne, by zgarnąć komplet „oczek”. Jedziemy na następne spotkanie do Bełchatowa i też będziemy tam walczyć o ważne punkty.

 

 

Pierwsza runda i udział w turnieju finałowym Pucharu Polski spowodował, że zaczynacie być stawiani w roli faworyta. To dokłada dodatkową presję, tak jak na przykład w tym dzisiejszym meczu?

 

Patrząc na to spotkanie, to faktycznie mogła być lekka presja, bo gdybyśmy przegrali ten mecz to na pewno byłaby niespodzianka. Zwłaszcza, że na tej hali nie pamiętam kiedy ostatni raz przegraliśmy, więc na pewno w tym meczu byliśmy faworytem. Nie patrzymy jednak na to czy jesteśmy wyżej w tabeli i czy jesteśmy postrzegani jako faworyci danego spotkania. Przypomnę tylko, że założeniem na ten sezon było utrzymanie się w pierwszej ósemce. Jest lepiej niż pierwsza ósemka, więc na nas nie ma presji, bo cel jest prawie w stu procentach osiągnięty. Teraz będziemy walczyć o kolejne cele, bo im lepszy rezultat, tym będzie to na plus dla nas, dla kibiców i wszyscy będą się z tego cieszyć. Myślę, że play-offy to będzie coś wspaniałego.

 

 

Kolejne spotkanie już w niedzielę, a waszym rywalem będzie mistrz Polski. Bełchatowianie w ostatnim czasie borykają się z problemami zdrowotnymi. Jak zapatrujecie się na ten mecz?

 

To jest mistrz Polski i nie można ich lekceważyć, nawet jeśli teoretycznie mają szpital w zespole, bo kilku podstawowych zawodników jest kontuzjowanych. Może być tak, że przyjedziemy i wszyscy będą grali, bo do niedzieli jest dużo czasu. Nastawiamy się na to, że wszyscy będą zdrowi i gotowi do gry, bo ktokolwiek, w drużynie PGE Skry, wyjdzie na boisko, na pewno wniesie jakąś swoją jakość. Wiemy, że w Bełchatowie gra się ciężko, na pewno będziemy walczyć i nie mamy nic do stracenia więc bez względu kto pojawi się na boisku rywali, zagramy swoją siatkówkę i walczymy o kolejne punkty.

 

 

 

Z Kamilem Semeniukiem rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY