Kamil Semeniuk: „Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony, bo reprezentujemy nasz...

Kamil Semeniuk: „Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony, bo reprezentujemy nasz kraj”

47
0
PODZIEL SIĘ

Siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle w obecnym sezonie nadal są niepokonani, a w ostatnim ligowym spotkaniu pokonali Dafi Społem Kielce.Teraz kędzierzynian czekają jednak kolejne wyzwania. „Wystarczy chwila dekoncentracji i można głupio stracić punkty” – mówił po spotkaniu Kamil Semeniuk, przyjmujący zespołu z Opolszczyzny. 

 

Czas Siatkówki: W starciu lidera z outsiderem PlusLigi z góry można było przewidzieć wynik tego spotkania. Chyba raczej nie jest Pan zaskoczony przebiegiem całego spotkania?

 

Kamil Semeniuk: Patrząc na tabelę można byłoby śmiało stwierdzić, że to będzie łatwe spotkanie. Do każdego meczu jednak zawsze podchodzimy w pełni skoncentrowani, bo każdy zespół, który jest niżej w tabeli – tak jak Kielce – chce się zaprezentować z jak najlepszej strony. Nie ma żadnego ograniczenia. Grają to, co najlepiej potrafią i czasem można łatwo się „przejechać” na takiej drużynie. Wystarczy chwila dekoncentracji i można głupio stracić punkty. Cieszę się, że od początku do końca kontrolowaliśmy to spotkanie. W żadnym elemencie nie daliśmy przeciwnikowi pola do manewru i wygraliśmy łatwo to spotkanie.

 

 

W trzecim secie ekipa z Kielc postawiła wszystko na jedną kartę i zaczęła nadrabiać stracone punkty. Czyżby była mowa o chwilowej dekoncentracji w waszej drużynie?

 

Wystarczy chwila nieuwagi i te dwa, trzy punkty nam uciekły. Na szczęście mieliśmy ten komfort, że od początku seta mieliśmy wypracowaną przewagę. Nawet to, że straciliśmy te kilka punktów z rzędu nie zauważyło na tym, jak zakończył się ten set jak i całe spotkanie.

 

 

W meczu przeciwko MKS-owi Będzin wystąpił Pan w wyjściowej „szóstce” i zdobył statuetkę MVP. Taka nagroda z pewnością mobilizuje do dalszego wysiłku?

 

Z pewnością jest to jakieś ukoronowanie, czy wynagrodzenie tego, jakim jest się na treningach, jaką ma się wtedy dyspozycję. To przekłada się potem na spotkania. Cieszę się, że trener dał mi szansę grać w tamtym spotkaniu od początku do końca. Dalej będę ciężko trenował, aby taka sytuacja znów się nadarzyła.

 

 

Kolejny mecz w kalendarzu ZAKSY to spotkanie z tureckim Izmirem. Czy jest Pan zadowolony z rywali, z którymi zmierzycie się w Lidze Mistrzów?

 

Jestem bardzo zadowolony z tego powodu. U nas jest zima, to polecimy do Turcji, a tam jest akurat ciepło (śmiech). Jest to jeden z przysłowiowych plusów. Myślę, że grupa jest w naszym zasięgu, aby spokojnie z niej wyjść. Z taką grą jaką teraz prezentujemy, myślę, że w Izmirze pokażemy, że jesteśmy mocni i zwyciężymy w tym spotkaniu.

 

 

Jeśli plusem będzie zmiana temperatury, to minusem z pewnością będzie sama podróż do Turcji?

 

Na pewno ta podróż nie będzie łatwa, zwłaszcza, że czeka nas lot do Izmiru. Cała ta „Operacja Izmir” będzie trwała cztery dni. Z pewnością nie będzie czasu, aby w pełni się zregenerować i nie będzie czasu na jakiś konkretny trening. Przed tym spotkaniem z Kielcami mieliśmy tydzień normalnych treningów i normalnej siłowni, żeby później tych sił nam jednak nie zabrakło. Mam nadzieję, że ten okres w grudniu, kiedy naprawdę będzie nasze „dożynanie”  przetrwamy i zdobędziemy jak najwięcej punktów i zwycięstw.

 

 

Oprócz gry z najlepszymi zespołami w Europie zmierzycie się z najlepszymi drużynami na świecie w Klubowych Mistrzostwach Świata. Macie czego się obawiać?

 

Będą to mecze jak z każdym innym przeciwnikiem. Czy to są Kielce, Trentino czy Cucine Lube. Każdy zespół jest taki sam. Jest po sześć osób na boisku i podejdziemy do każdego spotkania na tym samym poziomie. Jakie będą wyniki, to już sami zobaczymy. Chcemy pokazać się z jak najlepszej strony, bo reprezentujemy przecież nasz kraj. Celujemy w wyjście z grupy, ale jak to naprawdę będzie, to już czas pokaże.

 

 

Poznaliśmy także rywali reprezentacji Polski w zbliżających się Mistrzostwach Świata. Jak ocenia Pan szansę biało-czerwonych?

 

Nie jest to jakaś słaba grupa. Trzeba będzie być każdym spotkaniu skoncentrowanym na sto procent. Czy to będziemy grać z Bułgarią, czy z Portoryko. Z Portoryko jest nasz „Maurycy” (Mauricie Torres przyp.red), więc nie będzie z nimi aż tak łatwo. Myślę jednak, że ta grupa jest także do wygrania. Myślę, że wpierw skupmy się na okresie klubowym, a potem i przyjdzie czas na reprezentację.

 

 

 

Z Kamilem Semeniukiem rozmawiał Paweł Nerynk

BRAK KOMENTARZY