Jan Król: „Naprawdę stać nas na dużo”

Jan Król: „Naprawdę stać nas na dużo”

8
0
PODZIEL SIĘ

Verva Warszawa Orlen Paliwa nie zwalnia tempa. W niedzielę podopieczni trenera Andrei Anastasiego odnieśli siódme z rzędu zwycięstwo i w dalszym ciągu pozostają na pozycji lidera tabeli. „To bardzo dobrze o nas świadczy, że potrafimy się przeciwstawić nieraz bardzo ciężkiej broni przeciwników” – mówił w rozmowie z Czasem Siatkówki Jan Król.

 

Czas Siatkówki: Jaki jest przepis na sukces?

 

Jan Król: Wygrać trzy sety zanim wygra je przeciwnik (śmiech).

 

 

Chodziło mi o to, że cały czas jesteście bez porażki.

 

To bardzo dobrze o nas świadczy, że potrafimy się przeciwstawić nieraz bardzo ciężkiej broni przeciwników. Chociażby w Zawierciu, czy w Kędzierzynie, gdzie super strzelali zagrywką, a my to przyjmowaliśmy i potrafiliśmy zamienić na punkt. U siebie z kolei trzeba grać jak u siebie.

 

 

Ta wygrana w Kędzierzynie-Koźlu dodała jeszcze więcej wiatru w żagle? Jeszcze więcej Vervy?

 

Dokładnie. To był pierwszy mecz z Vervą na piersi. Ja sobie pomyślałem po tym meczu: „kurcze, jak wygraliśmy z Kędzierzynem, to naprawdę stać nas na dużo”.

 

 

Były jakieś dodatkowe emocje przed derbami Mazowsza? Wiadomo, że derby Mazowsza zawsze się wiążą z emocjami.

 

Chyba nie tego typu, że derby. Po prostu kolejny przeciwnik. Przeciwnik, który potrafi bardzo dobrze grać, bo oglądaliśmy wideo i wiemy, że to jest fajna drużyna. Troszeczkę nas zaskoczyli wyjściowym składem, ale najważniejsze, że my wygrywamy.

 

 

Gracie z Vervą oficjalnie od zeszłego wtorku. Śpicie już spokojnie, czy raczej ta cała sytuacja nie wpływała na to?

 

Wydaje mi się, że na chłopaków mogło wpływać bardziej, bo ja dołączyłem do drużyny tak naprawdę pod koniec października, kiedy już było mniej lub więcej pewne, że jakiś tam sponsor będzie i tak naprawdę czekałem żeby mieć pewność. Ja przyszedłem i drużyna super funkcjonowała, ja tylko staram się pomagać. Chłopaki dość długo czekali na rozwiązanie tej całej zagadki, tej sytuacji, ale nie marudzili. Oni byli naprawdę sfokusowani na treningach, na tym, by dać z siebie wszystko, żeby grać super na przygotowaniach. Chapeau bas dla nich. Także brawo dla tej drużyny. Czuję, że to jest taka Drużyna przez duże „D”.

 

 

Wracając jeszcze do tego, że od początku sezonu nie przegraliście żadnego meczu, pokonaliście Grupę Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, która w poprzednich sezonach miała serię kilkunastu zwycięstw od początku rozgrywek. W tym sezonie tego nie powtórzą. Czy Wy możecie być taką tegoroczną „siłą napędową” PlusLigi?

 

Możemy być Vervą tej ligi, tak sobie zażartuję (śmiech). Nie wiem, tak naprawdę każdy mecz jest trochę inny i czasami trochę lepiej zaczynamy, czasami trochę gorzej, czasami nam się gra sama układa, a czasami trener musi na nas krzyknąć, żebyśmy się mocniej zmobilizowali i mocniej skoncentrowali.

 

 

Właśnie trener jest bardzo żywiołowy, jego reakcje było widać na przykład w Kędzierzynie. Jak wygląda taka codzienna współpraca z tak żywiołowym trenerem?

 

Szczerze? To fajnie. Ja jestem zadowolony, bo wiem, że on nie chce źle dla mnie. Nie krzyczy na mnie, bo się na mnie uparł, tylko dlatego, żeby mnie czegoś nauczyć. Także za każdym razem, jak sprawiam, że musi się zdenerwować, to mam tego świadomość, że on się nie denerwuje dlatego, że ma taki kaprys, tylko dlatego, że ja coś zrobiłem źle. Zwraca mi na to uwagę i bardzo mnie cieszy, że czasami zareaguje żywiołowo, a czasami, podejdzie na spokojnie i mi wytłumaczy, co mam zrobić. Bardzo lubię współpracować z nim, jakby przez zagrywkę. Pokazuje mi strefę, do której mam zagrywać. Podpowiada mi, co robię źle i jak powinienem to zrobić. Dla mnie to wybitny trener.

 

 

Jak rozmawialiśmy trzy tygodnie temu po meczu, pytałam o Ligę Mistrzów. Powiedział Pan, że nie myśli o Lidze Mistrzów jednak jest ona coraz bliżej. Pojawiają się już myśli, jak to będzie z tym pierwszym meczem z Tours VB?

 

Nie wiem, wiem, że bilety są w sprzedaży (śmiech). Zachęcam do kupowania, bo mogą się rozejść jak bilety teraz na Radom. Nie zastanawiam się, naprawdę. Myślę o tym, że jutro mamy trening, we wtorek jedziemy do Bełchatowa i nad następnym meczem trzeba się zastanawiać.

 

 

Granie co trzy dni powoli już Wam daje trochę popalić?

 

Nie wiem. Generalnie trener troszeczkę zmienia ten skład, czasami troszeczkę inaczej wychodzi, dzisiaj zmienił środek, mnie też zdjął pod koniec meczu, także wygrywamy.

 

 

Jeszcze wrócę na zakończenie do Ligi Mistrzów. Zaczniecie na Arenie Ursynów. To będzie dobry początek turnieju właśnie tutaj, w tej hali, gdzie już macie na koncie dwa zwycięstwa?

 

Myślę, że tak, bo na tej hali najczęściej trenujemy. Zdarza nam się też zaliczać inne hale w Warszawie. Mam nadzieję, że wygramy. Chłopaki z Francji się mobilizują dodatkowo na ten mecz, to normalne dla nich. Zobaczymy, jaki będzie wynik.

 

 

Z Janem Królem rozmawiała Marta Chlebicka

BRAK KOMENTARZY