Jan Król: „Jakimkolwiek składem nie wyjdziemy, powinniśmy zdobywać punkty”

Jan Król: „Jakimkolwiek składem nie wyjdziemy, powinniśmy zdobywać punkty”

11
0
PODZIEL SIĘ

Verva Warszawa Orlen Paliwa w zaległym meczu szóstej kolejki przegrała z Treflem Gdańsk, zapisując na swoim koncie tylko pierwszą partię. Szansę na przedłużenie meczu mieli jeszcze w czwartym secie, po tym jak wyraźnie ulegli rywalom w trzeciej odsłonie: „Troszeczkę siadło nam przyjęcie i zaczęliśmy robić sporo własnych błędów” – mówił o wysoko przegranej trzeciej partii Jan Król.

 

Spadek jakości

 

W pierwszym secie warszawianie nie pozwolili rywalom odebrać sobie inicjatywy, choć w końcówce goście zdołali zniwelować straty. Druga odsłona padła już łupem przyjezdnych, a w trzeciej siatkarze ze stolicy przegrali z wyraźną, bo aż ośmiopunktową, stratą. „Wydaje mi się, że troszeczkę siadło nam przyjęcie i zaczęliśmy robić sporo własnych błędów, tak jak zwykle mamy poukładaną grę systemem blok-obrona, tak tutaj to nie działało jak powinno. Do tego sytuacyjne piłki, gdzie tak naprawdę większość z nich była niedokładna” – mówił po spotkaniu Jan Król. Ta porażka jednak nie zatrzymała warszawian w dalszej walce, bowiem w czwartej odsłonie powrócili do gry i mieli szansę na przedłużenie losów spotkania. Nie wykorzystali jej i po grze na przewagi kropkę nad ‚i’ postawili gdańszczanie. Dodatkowym ciosem dla warszawskiej drużyny jest nieobecność dwóch podstawowych siatkarzy. W ubiegłym tygodniu informowaliśmy o tym, że zakażenie wirusem SARS-COV-2 wykryto u Piotra Nowakowskiego, a tuż przed środowym meczem klub oficjalnie poinformował, że na kwarantannie przebywa także Artur Szalpuk, o czym pisaliśmy TUTAJ. „Jesteśmy drużyną z Warszawy, mamy duży skład i każdy, kto wchodzi na boisko, powinien prezentować poziom, powinien trzymać poziom, także nie ma tu usprawiedliwień. Wiadomo, że dwóch mistrzów świata jest w domu, dobrze by było, gdyby byli, ale musimy sobie radzić, musimy walczyć, musimy wygrywać. Jakimkolwiek składem nie wyjdziemy, powinniśmy zdobywać punkty, szczególnie we własnej hali, niestety nie przed własną publicznością” – ocenił atakujący, który w środowym pojedynku był liderem warszawskiej drużyny. Zdobył 18 punktów, w tym 1 zagrywką i 1 blokiem, zaś atakował ze skutecznością 59%.

 

 

Wszystkie warianty do wykorzystania

 

Brak Artura Szalpuka i Piotra Nowakowskiego z pewnością jest odczuwalny, jednak warszawianie mają przygotowane rozwiązania na takie sytuacje. „Cały czas trener zmienia, to nie jest tak, że jest sztywna szóstka i jest niezmieniana. Każdy jest próbowany, każdy ma chwilę w pierwszej szóstce, także tu nie ma czegoś takiego, że ktoś był niezgrany z kimś. Każdy gdzieś tam ma swoją szansę” – wyjaśnił atakujący. Optymalne przygotowanie różnych rozwiązań wymusza również natłok gry. W obecnym systemie, w którym rozgrywane są mecze awansem, aby uniknąć dłuższej przerwy i zgubienia rytmu, odbywają się w dość szybkim tempie. W środę warszawianie rozegrali pojedynek z gdańszczanami, w sobotę jest zaplanowany mecz z ekipą Cerradu Enei Czarnych Radom, a już we wtorek, tj. 3 listopada, podopieczni trenera Andrei Anastasiego mają rozegrać wyjazdowe spotkanie ponownie z ekipą Trefla Gdańsk. Cały czas jednak muszą liczyć się z tym, że losowa sytuacja, w związku z chociażby zmianą przeciwnika, może wyniknąć nagle: „Myślę, że trzeba przede wszystkim chłodnej głowy. Być zmobilizowanym do każdego treningu, do każdego meczu, do każdego dnia. Myśleć o zespole, myśleć o swoim zdrowiu, myśleć o rodzinie. Jeżeli każdy profesjonalnie podejdzie do tego wszystkiego, to wydaje mi się, że można spokojnie tę ligę grać i nawet w sytuacji kiedy trzy dni przed meczem dowiadujemy się z kim gramy, czy dwa dni przed meczem, to nie stanowi dużej różnicy, bo nasi statystycy, czy Karol, czy Piotr czy Kaczmar, to jest top w Polsce i oni raz, dwa, trzy przygotują taktykę, przygotują wideo, przygotują się na przeciwnika i tak naprawdę my musimy się najpierw skupić na swojej grze, a później na przeciwniku”.

 

 

Wyzwanie europejskie w czasach pandemii

 

Na warszawian oprócz gry w PlusLidze czekają jeszcze rozgrywki Ligi Mistrzów. Europejska Konfederację Siatkówki w związku z obecną sytuacją epidemiologiczną przygotowała rozwiązanie awaryjne polegające na rozgrywaniu fazy grupowej w systemie turniejowym. Klub z Warszawy poinformował, że zgłasza akces o zorganizowanie takiej imprezy. Przypomnijmy, że warszawianie zagrają w grupie D i zmierzą się z takimi zespołami jak Leo Shoes Modena, Knack Roeselare oraz rosyjski Kuzbass Kamerovo. „Myślę, że po pierwsze to jest dobry pomysł, żeby nie latać, nie organizować tego w ten sposób, że trzy dni tu, trzy dni tam i być w rozjazdach cały czas, także myślę, że to jest dobry pomysł w obecnych czasach” – ocenił Jan Król. Taki turniej byłby wyjątkowym wydarzeniem, a wręcz siatkarskim świętem w Warszawie. Obecnie trudno liczyć na poprawę sytuacji związanej z pandemią koronawirusa, zatem gdyby federacja zdecydowała się na tzw. plan awaryjny, a warszawianie organizowaliby turniej fazy grupowej, ten odbywałby się, jak wszystkie mecze, bez udziału kibiców. „Ja jestem zawodnikiem, który integruje się z kibicami, żyje z tymi kibicami czasami lepiej, czasami fantastycznie. Nigdy nie zdarzyło mi się, żebym źle żył z kibicami i mi ich osobiście bardzo brakuje i serdecznie ich pozdrawiam. Nie tylko naszych, naszych szczególnie, ale wszystkich kibiców siatkówki w Polsce. Jedni mówią, że grają dla pieniędzy, drudzy mówią, że grają dla sportu, trzeci mówią, że grają dla kibiców. Na pewno dla mnie duże znaczenie ma to, żeby kibice byli na hali i naprawdę jest mi przykro, że nie mogą tu być, nie mogą dopingować, nie mogą nas wspierać, że nie mogą przychodzić nawet rodziny, bo to jest zawsze dodatkowy ważny element”.

 

 

 

Źródło: Informacja własna

BRAK KOMENTARZY