Jakub Wachnik: „Chcemy pokazywać dobrą grę i dawać kibicom dużo przyjemności”

Jakub Wachnik: „Chcemy pokazywać dobrą grę i dawać kibicom dużo przyjemności”

766
0
PODZIEL SIĘ

Za nami drugi dzień zmagań w ramach Memoriału Zdzisława Ambroziaka – jednego z najważniejszych siatkarskich świąt w Warszawie. Tego dnia na parkiecie walczyli siatkarze aż 6 polskich drużyn. Jedną z nich był Effector Kielce, a w jego barwach – młody, obiecujący i powracający właśnie z Belgii przyjmujący Jakub Wachnik.

 

Czas siatkówki: Po pierwsze – witam znowu w Polsce. Po drugie gratuluję powrotu w dobrym stylu i dzisiejszej nagrody MVP. Po trzecie – tęskniłeś za Polską?

 

Jakub Wachnik: Dziękuję! To gratulacje dla całej drużyny, wszyscy na nią zasłużyliśmy. Ktoś po prostu musiał ją dostać i tym razem to byłem ja. A co do tęsknoty, jasne. Zawsze się fajnie wraca do domu. Jak to się mówi: wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej. Tym bardziej to odczuwamy, gdy spędzamy trochę więcej czasu za granicą, z daleka od niego. Wtedy to się docenia.

 

 

A za czym tęskniłeś najbardziej?

 

Słuchaj, za wszystkim! Ale najbardziej oczywiście za rodziną.

 

 

Powiedz, że za kuchnią polską!

 

Tak, za kuchnią polską też, to na pewno. Ale tę kuchnię miałem trochę tam w Belgii. Rodzice o mnie dbali <śmiech>.

 

 

To się chwali. Odejdźmy jednak od tematu wyjazdu i wróćmy do Memoriału. Dziś rozegrałeś całe spotkanie, jak oceniasz swój występ?

 

Podejdę do tego krytycznie. To nie było nasze najlepsze spotkanie i moje najlepsze na pewno też nie. Pojawiło się bardzo dużo błędów w przyjęciu, dzisiaj nie czuliśmy się najlepiej w tym elemencie. Wpadało nam niestety za dużo łatwych piłek. Wydaje mi się, że w tym momencie nad tym musimy najbardziej popracować. Tak na świeżo tylko to przychodzi mi do głowy, później pewnie tych przemyśleń będzie więcej.

 

 

No właśnie, w całym spotkaniu było dużo takich małych rzeczy, małych usterek…

 

Tak, no tutaj o wygranej zadecydowały szczegóły. Był ten nieszczęsny drugi set, który mogliśmy wygrać. Popełniliśmy dwa błędy, bardzo proste błędy – jakieś dogranie piłki, siatkę zrobiliśmy w kluczowym momencie… Właśnie to przeważyło. Gdyby nie to, ten mecz mógłby się potoczyć zupełnie inaczej.

 

 

Ach, ta siatkówka. Dziś było tak, a jaki jest cel Effectora Kielce na ten sezon?

 

Mam nadzieję, że to będzie najlepszy sezon! Nie wiem dokładnie, jakie są cele. My chcemy przede wszystkim grać dobrze w siatkówkę. Chcemy pokazywać dobrą grę i dawać kibicom dużo przyjemności, sprawić, żeby się nie nudzili, tylko oglądali świetne widowisko. Myślę, że to można uznać za nasz główny cel. A jeśli chodzi o wynik, nie wiem. Jeszcze go nie mamy. Co ważne, nie mamy jeszcze ze sobą całego zespołu, brakuje nam atakującego, środkowego, którzy będą mieli znaczące role w tym zespole. Właśnie dlatego myślę, że ta nasza gra już niedługo może wyglądać całkiem inaczej niż teraz. Wciąż mamy jeszcze okres przygotowawczy. Sezon co prawda zbliża się wielkimi krokami, startuje już za tydzień, ale wiem, że ten nasz poziom będzie cały czas rósł.

 

 

A jaki jest Twój cel, taki personalny? Wiem, że to odległa wizja, ale jak wybrzmi już ostatni dzwonek PlusLigi, to w jakim miejscu chciałbyś być?

 

Przede wszystkim chciałbym dawać jak najwięcej tej drużynie. Kiedy będę mógł, ile będę mógł, to będę pomagać jej swoją grą. To mój cel. Podchodzę do każdego meczu z pełnym zaangażowaniem, każde spotkanie chciałbym wygrywać. Niestety – nie wszystko tu zależy ode mnie. Siatkówka to gra zespołowa i tak naprawdę to zespół wygrywa, a nie indywidualności. Nie mogę i nie chcę patrzeć tylko na siebie. Musimy na wszystko patrzeć razem i wzajemnie się wspierać. Jeden drugiego powinien gonić i motywować do cięższej pracy – wtedy przyjdzie wynik.

 

 

To, że wy jesteście zespołem i każdy z Was buduję tę grupę jest oczywiste. Na całość składa się suma waszych osobowości.

 

Dokładnie, wszyscy dokładamy swoją cegiełkę do wyniku, nawet chłopaki, którzy nie grają na boisku. W końcu razem trenujemy i to ma znaczenie. To, jak trenujemy w ciągu tygodnia wpływa na to, jak zagramy mecz w weekend. Nie ma tutaj osób bez znaczenia.

 

 

Na koniec jeszcze mały konkurs z nagrodami i zabawa we wróżkę: kto wygra XI Memoriał Zdzisława Ambroziaka?

 

Wydaje mi się, że Rzeszów.

 

 

Z Jakubem Wachnikiem rozmawiała Iza Sykut.

BRAK KOMENTARZY