Jakub Popiwczak: „Nie ma opcji, żeby ta drużyna się poddawała”

Jakub Popiwczak: „Nie ma opcji, żeby ta drużyna się poddawała”

44
0
PODZIEL SIĘ

Jastrzębski Węgiel udanie rozpoczął rozgrywki PlusLigi, po czterech setach pokonując PGE Skrę Bełchatów i zapisując na swoje konto pierwsze punkty. Swojej radości z tak udanego startu nie ukrywał libero jastrzębskiego zespołu. „Przed tym meczem nie do końca wiedzieliśmy, na co nas stać” – powiedział Jakub Popiwczak.

 

Czas Siatkówki: Za wami pierwszy mecz i pierwsze zwycięstwo. Patrząc na waszą grę chyba można powiedzieć, że bardzo wam zależało na tym, żeby dobrze rozpocząć ten sezon?

 

Jakub Popiwczak: Przed tym meczem nie do końca wiedzieliśmy, na co nas stać, bo to pierwszy pojedynek w sezonie. W poprzednich latach, czy nawet rok temu, na początek, dostaliśmy te teoretycznie słabsze zespoły. Mieliśmy trochę czasu, żeby się wdrożyć, a teraz na dzień dobry mieliśmy wicemistrza kraju, zespół który ostatnio zdobył Superpuchar Polski i przyjechał w bardzo mocnym składzie. Do końca nie było wiadomo, jak uda nam się otworzyć ten sezon. Udało się super, wszyscy widzieli jak wyszło. Myślę, że kibice też są zadowoleni z wyniku i naszej gry i mimo, że to była wczesna pora, to i tak dopisali. Nie pozostaje nic innego, tylko się cieszyć.

 

 

Pokonaliście wicemistrza Polski. To zwycięstwo jest chyba dla was ważne pod względem psychologicznym?

 

Mamy już świadomość tego, że jesteśmy mocnym zespołem. Po zeszłym sezonie, w którym było dobrze, nie możemy się nikogo bać. Znamy swoją wartość i walczymy o najwyższe cele. Nie możemy się zatrzymać ani na chwilę, czy bać się rywali, bo nie tak wygląda gra naszej drużyny. Nasz zespół w czasie gry jest tym, który naciera, atakuje i nigdy nie waha się na boisku.

 

 

Mecz równie dobrze mogliście zakończyć w trzech partiach. Chyba najbardziej szkoda tego drugiego seta, w którym udało się odrobić dość sporą liczbę punktów.

 

Po tym drugim secie zeszliśmy do szatni i nastroje były nietęgie, bo po tym, co Salvador Oliva zrobił na zagrywce, przegrać w taki sposób… to nie było to miłe. Jak widać otrząsnęliśmy się, wyszliśmy i jak to się mówi, co się odwlecze to nie uciecze, było więcej emocji dla kibiców, trzy punkty zostają w Jastrzębiu i to jest najważniejsze.

 

 

Teraz czeka was prawdziwy siatkarski maraton, przed wami siedem spotkań w dwadzieścia jeden dni. Jesteście na to gotowi, by grać co trzy dni?

 

Na pewno jesteśmy gotowi fizycznie, ponieważ w tym sezonie początek przygotowań był ciężki, intensywnie trenowaliśmy, więc moim zdaniem żadnemu z nas nie braknie pary. Jeżeli jednak coś się stanie i zabraknie sił, to mamy dobrych zmienników. Na przyjęciu zarówno Jason DeRocco, jak Marcin Ernastowicz pokazali się z dobrej strony, rozgrywający Dardan Lushtaku zagrał już wiele meczów w sezonie przygotowawczym. Patryk Strzeżek jest w gazie, Wojtek Sobala też. Każdy z naszych zmienników wnosi wiele pozytywnego do tego zespołu, więc ja bym się nie obawiał o ciężar fizyczny. Mentalnie na pewno to udźwigniemy, bo wiemy o co gramy i jaki jest nasz cel na ten sezon.

 

 

Czeka was trudny początek, gracie z zespołami z czołówki, ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, Asseco Resovią Rzeszów, Treflem Gdansk i z zawiercianami, których na razie nie wiadomo na co stać.

 

Ja bym nie lekceważył tego nowego zespołu, bo myślę, że w meczu z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle pokazali, że walczą. U siebie na hali będą na pewno bardzo groźni, myślę, że to będzie taki trochę drugi zespół z Radomia. To mała hala, w której jest dużo kibiców i wszyscy są blisko boiska. Nie lekceważyłbym Zawiercia. Na pewno będzie tam jaskinia lwa i będzie się ciężko grało, ale nie możemy się ich bać, jedziemy po swoje. Dzisiaj pokazaliśmy, że możemy wygrać z PGE Skrą, więc myślę, że możemy wygrać z każdym. Na pewno będziemy mieli szacunek do przeciwnika, ale wiemy na co nas stać.

 

 

Właśnie te pierwsze mecze pokażą na co was stać w tym sezonie?

 

Myślę, że tak. Wiemy, że mamy ciężki początek, i że od pierwszych meczów musimy odpalić wszystkie armaty i naszą najlepszą grę. Jeżeli zostalibyśmy w blokach, to wiadomo, że później, w trakcie ligi byłoby ciężej.

 

 

Ponownie będziecie drużyną, która walczy do końca i się nie poddaje?

 

Nie ma opcji, żeby ta drużyna się poddawała. Mamy takie charaktery, takie osoby, jednostki na boisku i tworzące tak zgrany kolektyw na boisku, jeden wielki organizm siatkarski, że nie ma na to szans. Poza parkietem też jesteśmy kolegami, więc nie ma opcji, żebyśmy nie walczyli do końca.

 

 

Waszą największą siłą po raz kolejny będzie zespołowość?

 

Myślę, że tak, bo pojedyncze jednostki, jak chociażby Salvador Oliva na pewno wnoszą dużą wartość do zespołu, ale my wiemy, że końcowy efekt zawsze osiąga grupa.

 

 

W tym sezonie będziecie grać w PlusLidze, Lidze Mistrzów i Pucharze Polski. Trudniej będzie zdobyć medal?

 

To na pewno będzie sezon ciężki fizycznie, ale my wszyscy o tym marzyliśmy, żeby zagrać w Lidze Mistrzów. Wielu zawodników chce zagrać w tych rozgrywkach, bo to dodatkowy smaczek. My się cieszymy i nikt nie myśli w ten sposób, że gramy w Lidze Mistrzów, na pewno będzie trudniej, będziemy zmęczeni, nie chcemy tego, nie podoba nam się, zdecydowanie nie. Każdy będzie chciał wyjść na kolejny mecz i go wygrać.

 

 

 

Z Jakubem Popiwczakiem rozmawiała Izabela Piasecka

BRAK KOMENTARZY