Jakub Popiwczak: „Będziemy mieć szansę na rewanż”

Jakub Popiwczak: „Będziemy mieć szansę na rewanż”

15
0
PODZIEL SIĘ

Po tym, co jastrzębianie pokazali w półfinale, zespół liczył na lepszy poziom w finale. Podopieczni Roberto Santilliego zdołali wygrać tylko seta, ale udział w turnieju finałowym był wyjątkową lekcją. „Trener na pewno już analizuje, o czym będziemy rozmawiać i jakie wnioski będziemy wyciągać” – powiedział Jakub Popiwczak.

 

Oczekiwania były inne

 

W ćwierćfinale Jastrzębski Węgiel pewnie pokonał pierwszoligowy zespół z Bielska-Białej, a w półfinale jastrzębianie narzucili swój rytm gry podopiecznym Stephane’a Antigi, co napawało drużynę dużym optymizmem. Mecz z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle jastrzębianie rozpoczęli od mocnego uderzenia, lecz z czasem do dobrej gry wrócili wicemistrzowie Polski. Natomiast kolejna partia od początku przebiegała pod kontrolą rywali, którzy pewnie kończyli kolejne akcje. Kędzierzynianie dużo lepiej bronili, a do tego dokładali mocne zagrywki, które nie ułatwiały gry jastrzębskiemu zespołowi. „Przede wszystkim spodziewaliśmy się czegoś innego, tak samo nasi kibice jak i chyba wszyscy obserwatorzy. To spotkanie nie było najlepsze w naszym wykonaniu. Na pewno najbardziej szkoda tego seta, w którym prowadziliśmy grę, gdzie przez większość czasu byliśmy z przodu. Nie udało się jednak i ZAKSA wróciła do gry i odwróciła ta partię na swoją korzyść. Potem w drugim secie wyczyniali takie rzeczy, których chyba kibice dawno nie widzieli. Po tych dwóch setach udało się wrócić i wygrać tą jedną partię, ale mam wrażenie że ZAKSA była poza naszym zasięgiem” – mówił Jakub Popiwczak.

 

Po dwóch przegranych setach podopieczni Roberto Santilliego próbowali odwrócić jeszcze losy meczu i po wyrównanej końcówce wygrali trzecią odsłonę. W czwartej partii jednak kędzierzynianie wypracowali zaliczkę, której już nie oddali. Jak mówi jastrzębski libero, w takich sytuacjach gra rywali napędza się jeszcze bardziej i ciężko ich zatrzymać. „Zdecydowanie po dwóch setach byliśmy trochę zbici, ale powiedzieliśmy sobie, że to jest finał i nie mamy nic do stracenia. Trzeba było zapomnieć o tym co było w dwóch partiach i wyjść walczyć. To się udało, zrobiliśmy to bardzo dobrze i w czwartej partii wyszliśmy po to by wygrać ten mecz, a nie tylko położyć się przed zespołem z Kędzierzyna. Na nasze nieszczęście uciekli gdzieś na początku, a jak są parę punktów z przodu to naprawdę ciężko się z nimi gra bo się nakręcają, zaczynają bronić i robić cuda na boisku” – dodał Jakub Popiwczak.

 

Emocji dostarczały nie tylko skuteczne akcje, ale także sytuacje poza boiskiem. Między zespołami dochodziło do wielu utarczek słownych, a także jastrzębianie oraz kędzierzynianie próbowali wywierać presję na sędziach. Takie sytuacje powodowały przestój w płynności gry lecz są one wpisane w zawodowy sport, a sztuką jest znalezienie granicy między dyskusjami pod siatką, a koncentracją na grze. „W tym meczu chyba nie było tak źle, jak podczas spotkania z ONICO, gdzie mieliśmy poczucie, że więcej było stania, bo było tyle kontuzji, które się przytrafiły i sytuacji spornych z sędziami. To też jest część gry, takie dyskusje pod siatką i wywieranie jakiejś presji na sędziach. Musimy być przygotowani na takie sytuacje i w odpowiednich momentach się od nich odciąć i skupić się na graniu w siatkówkę, a nie na dyskutowaniu” – skomentował Jakub Popiwczak.

 

 

Cenna lekcja

 

Wszyscy uczestnicy turnieju finałowego Pucharu Polski zaznaczają, że już sam udział w turnieju jest nagrodą za postawę w pierwszej części sezonu oraz możliwością wyciągnięcia kolejnych lekcji na przyszłość. Jastrzębianie czasu nie będą mieć wiele, bo już w niedzielę podejmą MKS Będzin, a 9 lutego będą mieć szansę by zrewanżować się kędzierzynianom za porażkę w finale Pucharu Polski. „Myślę, że trener na pewno już analizuje o czym będziemy rozmawiać i jakie wnioski będziemy wyciągać. To była fajna przygoda, dobrze było tu przyjechać i zagrać w finale. To się jednak już skończyło i wraca PlusLiga. Za dwa czy trzy tygodnie ZAKSA przyjeżdża do Jastrzębia, więc będziemy mieć szansę na rewanż i skupiamy się na tym, by spotkać się w finale ligi” – zakończył libero Jastrzębskiego Węgla.

 

 

 

Z Jakubem Popiwczakiem rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY