Jakub Kochanowski: „Wszyscy jesteśmy zachwyceni zmianą otoczenia”

Jakub Kochanowski: „Wszyscy jesteśmy zachwyceni zmianą otoczenia”

126
0
PODZIEL SIĘ

Kadra siatkarzy pod wodzą Vitala Heynena trenuje w Zakopanem. W tym gronie jest również Jakub Kochanowski, który dostał powołanie na tegoroczne mistrzostwa świata. Środkowy w rozmowie z naszym portalem opowiedział o przerwie w treningach oraz o najważniejszym, zbliżającym się siatkarskim wydarzeniu tego roku.

 

Czas Siatkówki: Za panem dłuższa przerwa reprezentacyjna. Odpoczywał pan od siatkówki?

 

Jakub Kochanowski: Wszyscy mieliśmy indywidualny plan ćwiczeń, ale nie była w nim uwzględniania siatkówka, tylko siłownia i inne aktywności fizyczne. Jeśli o mnie chodzi, to kilka razy grałem w siatkówkę plażową, jeśli to się liczy.

 

 

Ta przerwa wystarczyła na całkowitą regenerację po sezonie ligowym i Lidze Narodów?

 

Tak. Myślę, że była nawet dla mnie za długa. Mój organizm tak reaguje, że często wychodzą jakieś bóle, jak wracam po dłuższej przerwie od treningów.

 

 

Podczas Final Six nie wygraliście żadnego spotkania, ale trener twierdzi, że nabyliście cennego doświadczenia. Pan też podchodzi do tego w ten sposób?

 

Myślę, że tak. Pamiętając, że byliśmy na takim turnieju, wiemy, jak to poprowadzić, żeby nie zaliczyć wpadki. Wiemy, co zrobiliśmy źle i jeżeli to wyeliminujemy, to powinno być dobrze.

 

 

Te przegrane tkwią gdzieś jeszcze z tyłu głowy, czy wyrzuciliście je już z pamięci i skupiacie się głownie na mistrzostwach?

 

Zdecydowanie skupiamy się na mistrzostwach świata, bo to jest impreza docelowa. Poza tym nie można rozpamiętywać porażek, bo to w niczym nie pomaga.

 

 

Przed mistrzostwami macie więcej czasu niż przed Ligą Narodów. Wiecie, jak będzie wyglądał plan treningowy?

 

Mamy już całą rozpiskę przygotowań. Teraz nie jestem w stanie nic powiedzieć, bo nie znam jej na pamięć, ale na początku mamy dwa obozy, później sparing, następnie Memoriał Wagnera, także będzie czas i na trenowanie i na granie.

 

 

Czekają was sparingi z Belgami i Kamerunem oraz Memoriał Wagnera. Myśli pan, że ta ilość spotkań wystarczy, aby dobrze przygotować się do mistrzostw świata?

 

Myślę, że tak. Wydaje mi się, że gdybyśmy potrzebowali tego więcej, to trener na pewno zapewniłby nam dodatkowe mecze. Wydaje się to być optymalną ilością.

 

 

Teraz przenieśliście się do Zakopanego. Taki odpoczynek od Spały może wam w czymś pomóc?

 

Myślę, że zdecydowanie tak. Wszyscy jesteśmy zachwyceni zmianą otoczenia. Jest tutaj naprawdę bardzo fajny ośrodek, w bardzo ładnej okolicy. Taki powiew świeżości na pewno się przyda w łapaniu takiego psychicznego luzu.

 

 

Vital Heynen wybrał na mistrzostwa jedynie trzech środkowych. Proces selekcji nastąpił szybciej niż przed Ligą Narodów. Jak to wpłynie i czy w ogóle wpłynie na rywalizację na pana pozycji?

 

Na pewno w podstawowej szóstce jest miejsce tylko dla dwóch środkowych, dlatego będziemy się „bić” o ten wyjściowy skład. Trener ma taką filozofię, że woli mieć więcej atakujących niż środkowych. Trzech środkowych mu absolutnie wystarcza i ja się trochę z tym zgadzam, bo wtedy jest mniej stania na treningu i łatwiej utrzymać się w rytmie.

 

 

Jaki jest cel na mistrzostwa świata? Pozostaje to wejście do najlepszej szóstki czy poprzeczka poszła w górę?

 

Myślę, że najlepszym celem na mistrzostwa świata będzie granie każdego następnego meczu o zwycięstwo, a gdzie zajdziemy, to zajdziemy.

 

 

Razem z wami trenował Wilfredo Leon. Jak odnalazł się w grupie?

 

Nie będę wypowiadał się o siatkarskich umiejętnościach, bo je wszyscy widzą, każdy wie, jak gra. Jako człowiek jest naprawdę bardzo sympatyczny, otwarty, nie izoluje się i naprawdę jest super gościem.

 

 

 

Z Jakubem Kochanowskim rozmawiała Anna Kmiotek

BRAK KOMENTARZY