Jakub Kochanowski: „Nie ma nic za darmo. Liczy się tylko ciężka praca”

Jakub Kochanowski: „Nie ma nic za darmo. Liczy się tylko ciężka praca”

964
0
PODZIEL SIĘ

Jakub Kochanowski i jego koledzy z reprezentacji wywalczyli w minioną sobotę mistrzostwo Europy juniorów. Po dwudziestu latach polska kadra po raz kolejny stanęła na najwyższym stopniu podium tej imprezy. „Jesteśmy podwójnie zmęczeni, ale też podwójnie szczęśliwi” – powiedział w rozmowie z Czasem Siatkówki Kochanowski.

 

Czas Siatkówki: Zmęczeni, ale szczęśliwi, chyba tak w skrócie można opisać Wasz aktualny stan?

 

Jakub Kochanowski: Tak, jesteśmy naprawdę bardzo zmęczeni, ten turniej kosztował nas bardzo dużo sił, stał na bardzo wysokim poziomie. Wszyscy wiedzą, że łatwiej jest wejść na szczyt, niż na tym szczycie się utrzymać. To nam się udało, dlatego jesteśmy podwójnie zmęczeni, ale też podwójnie szczęśliwi.

 

 

Ochłonęliście już trochę po tym meczu finałowym?

 

Tak, dotarło to do nas kilka godzin po meczu. Ta radość była nie do opisania, świętowania zdawało się nie być końca.

 

 

Na mistrzostwach Europy nie wyszedł Wam tak naprawdę tylko jeden mecz, ten pierwszy. To pokazuje, jak mocni jesteście.

 

W naszym wykonaniu pierwsze mecze na takich imprezach zawsze są najtrudniejsze. Nie wiem, czym to jest spowodowane, chyba ciężko nam wejść na taki poziom . Faktycznie było bardzo blisko, żeby ten mecz przegrać, ale na szczęście udało nam się zmotywować i doprowadzić do tie-breaka, a wygranie go myślę, że dodało nam skrzydeł na cały turniej.

 

 

Jako kapitan reprezentacji musisz być chyba dumny z siebie i swoich kolegów.

 

Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Po pierwszej lidze został niedosyt, to trzeba powiedzieć. Z Katowicami w pięciu meczach graliśmy jak równy z równym, równie dobrze w tym ostatnim meczu to my mogliśmy wygrać i wtedy to my bylibyśmy mistrzami pierwszej ligi. To już jednak przeszłość. Tak naprawdę jesteśmy taką drużyną, że im więcej udaje nam się wygrać i zdobyć, tym więcej chcemy z tego czerpać i wygrywać, więc teraz rozstajemy się na jeden rok, a potem celujemy w złoto.

 

 

Po meczu finałowym powiedziałeś, że w przyszłym roku chcecie zostać mistrzami świata juniorów. Niektórzy powiedzieli, że są to bardzo odważne słowa. 

 

To są odważne słowa, ale znamy swoją wartość, wiemy, że jeżeli zagramy na swoim poziomie, to możemy bić się z każdym na świecie w swojej kategorii wiekowej. Stawiamy sobie wysokie cele, tak samo jak do tej pory to robiliśmy. Do tej pory udawało się te cele realizować, dlatego nie wiem, czemu teraz mielibyśmy celować w jakieś niższe.

 

 

Tym bardziej, że druga taka sytuacja może się już nie powtórzyć, że jeden rocznik wygrywa wszystkie imprezy młodzieżowe.

 

Na razie na oficjalnych imprezach, kiedy jesteśmy w optymalnej formie jeszcze nie przegraliśmy meczu i bardzo zależy nam na tym, żeby kontynuować tę zwycięską passę przez mistrzostwa świata. Jeżeli uda się wygrać całe mistrzostwa bez straty meczu to byłby naprawdę świetny wynik. To jest taki nasz cel, jest on na pewno bardzo trudny do zrealizowania, ale będziemy się starać.

 

 

W zdobywaniu kolejnych trofeów pomaga Wam chyba fakt, że jesteście prawdziwą drużyną, rozumiecie się bardzo dobrze.

 

Na pewno dużo daje nam to, że chodziliśmy razem do szkoły przez trzy lata, znaliśmy się jak łyse konie. Każdy o każdym wiedział wszystko. Od tych boiskowych spraw, po te najbardziej prywatne, więc to zbliża do siebie ludzi. To na pewno bardzo pomagało.

 

 

Po mistrzostwach Europy przyszedł czas na przygotowania do sezonu. Będziesz miał chwilę wolnego?

 

Nie za bardzo, bo sezon ligowy zaczyna się praktycznie za chwilę, więc nie będzie czasu żeby poleżeć i odpoczywać. Najprawdopodobniej już w czwartek wszyscy będą musieli się stawić w klubach, żeby rozpocząć pracę do zbliżającego się sezonu.

 

 

Jesteś podekscytowany czekającym Cię nowym wyzwaniem, jakim będzie gra w PlusLidze?

 

Bardzo, nie mogę się tego doczekać. Chciałbym już być z drużyną i szczerze powiem, myślę, że każdy z nas już trochę myślał od kilku dni, że za chwilę zaczniemy ten nowy rozdział w życiu. Nie ukrywam, że dla nas wszystkich jest to bardzo ekscytujące.

 

 

Na swojej pozycji w Olsztynie będziesz rywalizował z doświadczonymi zawodnikami, ale jak mniemam tanio skóry nie sprzedasz?

 

W tym momencie jestem jako trzeci środkowy w Olsztynie. Oczywiście mam zamiar walczyć, żeby zdobyć zaufanie trenera i dostać chociaż jedną szansę, którą następnie będę starał się wykorzystać. Wiadomo, nie ma nic za darmo. Liczy się tylko ciężka praca.

 

 

 

Z Jakubem Kochanowskim rozmawiała Izabela Piasecka

BRAK KOMENTARZY