Jakub Bednaruk: „Nie spodziewaliśmy się fajerwerków”

Jakub Bednaruk: „Nie spodziewaliśmy się fajerwerków”

31
0
PODZIEL SIĘ

W ramach dziewiątej kolejki PlusLigi bydgoszczanie podejmowali na własnym parkiecie ekipę z Zawiercia. Poprzeczka, którą postawili gospodarze była na tyle wysoka, że beniaminek nie był w stanie sprostać wyzwaniu. „Mieliśmy mecz dobrze poukładany taktycznie” – po końcowym gwizdku powiedział Mateusz Sacharewicz.

 

Nastawienie na ciężką walkę

 

Spotkanie pomiędzy Łuczniczką Bydgoszcz a zawiercianami było uważane za trudne. Obie ekipy prezentują podobny poziom, nic więc dziwnego, że przed spotkaniem nie było wyraźnego faworyta. Dla obydwu zespołów zwycięstwo miało jednak wysokie znaczenie. „Przez cały tydzień przygotowaliśmy się mentalnie do tego meczu, bo było wiadomo, że to będzie ciężkie starcie. My potrzebujemy punktów, Zawiercie też, do tego dochodzi telewizja. Musieliśmy nauczyć się radzenia sobie z presją. To nie było tak, że wyszliśmy z szatni i hej, ho idziemy na mecz. Nie spodziewaliśmy się fajerwerków” – przyznał szkoleniowiec bydgoskiej ekipy, Jakub Bednaruk.

 

 

Opanowanie kluczem do sukcesu

 

Siatkarze z Bydgoszczy zachowali więcej zimnej krwi, dzięki czemu spokojnie mogli realizować plan, który wcześniej sobie założyli. W szeregach beniaminka PlusLigi zabrakło właśnie tego opanowania i koncentracji, co korzystnie wpłynęło na dyspozycję bydgoszczan. „Nie narzuciliśmy warunków w tym pierwszym secie, ale mimo wszystko spokój, nasza taktyka i mądrość na wysokich piłkach spowodowały, że zwyciężyliśmy. Traciliśmy mało piłek w blokach, graliśmy cierpliwie. Wiedzieliśmy, że zespół z Zawiercia będzie miał bardzo dużo akcji na kontrach, więc woleliśmy oddać piłkę przeciwnikowi i czekać co się wydarzy. To nam się sprawdziło, a w zespole z Zawiercia nie funkcjonował środek. Smith, który robił po piętnaście punktów w poprzednich meczach, dzisiaj zdobył ich dużo mniej. Bardzo się cieszę, że po pierwszym secie przełamaliśmy nerwowość. W drugiej partii było widać, że ten zespół jest inny, już cieszyliśmy się grą. Musimy się tego uczyć, bo cały czas mamy problemy w dwóch rzeczach: w mentalności i w zagrywce” – dodał Bednaruk. Z kolei Mateusz Sacharewicz uważa, że duży wpływ na końcowy rezultat miała taktyka: „Mieliśmy mecz dobrze poukładany taktycznie. Zawiercie grało to, co chcieliśmy. Trzeba przyznać, że dzisiejsze spotkanie nam wyszło. Na pewno trenerzy znajdą miejsca, gdzie było dużo błędów, rzeczy do poprawy, ale wydaje mi się, że kontrolowaliśmy to starcie. Możemy być z tego zadowoleni, bo w przeszłości różnie z tym było”.

 

 

Powrót ważnego zawodnika

 

W ostatnim czasie podopieczni Jakuba Bednaruka musieli radzić sobie bez kluczowego środkowego, Mateusza Sacharewicza. Zawodnik nabawił się kontuzji, która wykluczyła go zarówno z gry w meczach, jak i z udziału w treningach. W meczu przeciwko zawiercianom trener wpuścił środkowego na boisko, a ten odpłacił mu się zdobytym w ataku punktem. „Cieszy mnie, że Sacharewicz wraca do grania. Dzisiaj skończył jeden atak, ale być może w Jastrzębiu zagra już trochę więcej” – mówi Bednaruk.

 

Sam zainteresowany również był zadowolony ze swojego powrotu na boisko. Nie ukrywał, że liczy na szybki powrót do całkowitego zdrowia i pomoc kolegom z parkietu: „Pierwszy atak za mną, kilka dni normalnego treningu też. Każdy dzień jest dla mnie nową historią i robię coś więcej. Myślę, że jestem już gotowy w 100% do tego, żeby grać, trenować. Trzeba wrócić do optymalnej formy, żeby trener miał ból głowy kogo wystawić na środku”.

 

 

Trzy punkty smakujące jak sześć

 

Mateusz Sacharewicz stwierdził, że cała jego drużyna wiedziała o tym, jak spotkanie z zawiercianami było ważne ze względu na cenne punkty, których potrzebują obie ekipy: „Zdobyliśmy trzy punkty, ale tak naprawdę to było spotkanie o przysłowiowe sześć. Nastawialiśmy się na bardzo trudny pojedynek. Wynik może tego nie oddawać, ale taki naprawdę był. Dało się zaobserwować dużo walki, nerwów, sportowych emocji. Myślę, że możemy być mega zadowoleni, bo nikt przed meczem nie obstawiał, że to będzie 3:0 dla nas. Spodziewaliśmy się długiego pojedynku”.

 

 

Diabeł tkwi w szczegółach

 

O ile gra Łuczniczki Bydgoszcz była skuteczna, o tyle Aluron Virtu Warta Zawiercie w tym spotkaniu bardzo się pogubiło. W ciągu trzech setów przyjezdni popełnili aż dziewiętnaście błędów w polu serwisowym, a i w innych elementach nie potrafili znaleźć złotego środka. Grzegorz Bociek nie potrafił wyjaśnić skąd wzięła się niezadowalająca dyspozycja jego drużyny: „Nie wiem czym to było spowodowane. Czułem się dobrze w tej hali. Osobiście nie zepsułem wiele piłek w zagrywce, ale ogólny bilans strat wygląda słabo. Łuczniczka Bydgoszcz w pierwszym secie dała nam parę punktów, my ich nie wykorzystaliśmy. Nie było załamki, bo było wiadomo, że jest kolejny set. Niestety w drugiej partii i później nie zagraliśmy już tak, jak powinniśmy. Czegoś cały czas brakuje nam w tym zespole. Mam nadzieje, że trener to znajdzie”.

 

 

 

Źródło: Informacja własna

BRAK KOMENTARZY