Igor Grobelny: „Dobrze się czuję z tym, co robię na boisku”

Igor Grobelny: „Dobrze się czuję z tym, co robię na boisku”

16
0
PODZIEL SIĘ

Verva Warszawa Orlen Paliwa w środę pokonała w rewanżowym starciu ekipę Benfica Lizbona, dopisując do tabeli cenne trzy punkty. „Wiemy, że jak chcemy przejść dalej, to musimy wszystko wygrać” – mówił w rozmowie z Czasem Siatkówki Igor Grobelny, który po raz kolejny zaprezentował się z dobrej strony, zmieniając w pierwszym secie Bartosza Kwolka. 

 

Czas Siatkówki: To był chyba wymarzony rewanż na Benfice Lizbona?

 

Igor Grobelny: Fajnie, że szybko w trzech odsłonach udało nam się wygrać. Pierwszy set nie był jakiś łatwy. Można powiedzieć, że w premierowej partii towarzyszyło nam zmęczenie, stres, mała presją, którą sami sobie narzuciliśmy. Cieszę się z tego, że udało nam się wgrać pierwszego seta. Wtedy już wiedziałem, że będzie łatwiej.

 

 

W pierwszym secie było widać, że ciężko Wam było wejść w mecz. Gdzieś z tyłu głowy siedziała ta porażka w Lizbonie i to, że macie trudną sytuację w Lidze Mistrzów?

 

Wiemy, że jak chcemy przejść dalej, to musimy wszystko wygrać. Z Perugią łatwo nie będzie, wiadomo, ale to jest sport, wszystko jest możliwe. Nie wiadomo, jak Perugia wyjdzie w tym meczu, bo oni mają już gwarancję tego, że przechodzą dalej, więc mogą wystawić drugi skład. Wolałbym jednak, jakby wyszli pierwszą drużyną, wtedy jeśli byśmy z nimi wygrali, to satysfakcja byłaby większa.

 

 

W trzecim secie z kolei mieliście wysokie prowadzenie. Za szybko uwierzyliście, że mecz jest już wygrany czy to Benfica Lizbona wrzuciła tzw. piąty bieg?

 

Myślę, że my popuściliśmy troszeczkę, bo widać było, że prowadzimy tymi pięcioma czy sześcioma punktami. Popełniliśmy kilka błędów, ale bez stresu podeszliśmy do tego, bo nadal mieliśmy przewagę. Potem nasi rywale zaczęli lepiej bronić, kończyć ciężkie piłki i wtedy pojawił się lekki stres. Prowadziliśmy, a później nasi przeciwnicy zbliżyli się do nas. Myślę jednak, że nasze doświadczenie i zgranie na boisku nam pomogło, żeby jednak się skupić. Wiadomo, że trener swoją głośną motywacją również na pewno nam pomógł.

 

 

Z pewnością do tego meczu było łatwiej przystąpić mentalnie po niedzielnym zwycięstwie z Jastrzębskim Węglem. Dał Pan bardzo dobrą zmianę za Jana Króla na ataku. To jest ta lepsza pozycja czy jednak najlepiej czuje się Pan na przyjęciu?

 

Wychodzę z założenia, że to co pokazuję na ataku, to jest jeszcze troszeczkę może fart, szczęście. Osobiście czuję się bardziej przyjmującym, bo na tej pozycji trenuję już od dłuższego czasu, ale po rozmowie z trenerem wiem, że muszę być gotowy do występów na obu pozycjach. Aktualnie Artur (Artur Udrys – przyp.red.) jest chwilowo kontuzjowany, więc muszę być gotowy. Nie mogę się skupić tylko na przyjęciu czy tylko na ataku, muszę być gotowy tu i tu. A gdzie się lepiej czuję? To i to jest fajnie. To i to ma swoje plusy i minusy.

 

 

Widać, że w pełni wykorzystuje Pan otrzymywane od trenera szanse. Dużo szans, poczucie wsparcia dają jeszcze większą motywację do pracy, większe budowanie pewności siebie?

 

Jak Andrea (Andrea Anastasi – przyp.red.) był moim trenerem w reprezentacji Belgii, to na początku było ciężko, bo nie dostawałem aż tak dużo szans, ale z biegiem czasu zauważyłem, że Andrea jest takim trenerem, że on wie, kiedy wpuścić jakiego zawodnika. Teraz też tak było, że może na początku nie grałem aż tak dużo, teraz coraz więcej. Ja ogólnie mu ufam, że to wszystko  musi iść krok po kroku i to, że mnie teraz prędzej wstawia na boisko jako przyjmującego i jako atakującego, to na pewno jest to dla mnie dodatkową motywacją. Wiem, że trener mi ufa na obu pozycjach. Lepiej gra się wtedy, kiedy ma się okazję do występów, bo jak masz jedną szansę albo długo nie grasz i dostajesz jedną szansę, to musisz ją wykorzystać i wtedy zazwyczaj kończy się to średnio. Aktualnie jestem w takiej sytuacji, że pokazałem na co mnie stać i teraz jak wchodzę na boisko, to narzucam na siebie jakąś większą presję, bo wiem, że Andrea mi ufa. Dobrze się czuję z tym, co robię na boisku, czy przyjmuję, czy atakuję, więc wszystko krok po kroku fajnie idzie do przodu.

 

 

W Lidze Mistrzów dwa zwycięstwa i dwie porażki, ale w PlusLidze poza jedną porażką jesteście niepowstrzymani, trudno znaleźć na Was mocnych. W czym tkwi sekret Waszej siły? To może efekt tej sytuacji z początku sezonu?

 

Może i tak, bo chłopaki, którzy zostali tutaj pomimo tej całej sytuacji, to są zawodnicy, którzy chcą być w Warszawie. Pieniądze nie są najważniejsze. Satysfakcja z tego, że jesteśmy tutaj i możemy grać dla tego klubu na pewno nas zbudowała. Myślę również, że nasze zgranie poza boiskiem także pomogło. Po treningach wychodzimy na jakieś spotkania, czy po prostu pogadać, wpaść na kawę do kogoś. To nie jest tak, że my przychodzimy tylko do pracy i poza tym nie mamy kontaktu. Zgranie ze sobą na pewno nam pomaga.

 

 

 

Z Igorem Grobelnym rozmawiała Marta Chlebicka

BRAK KOMENTARZY