Grzegorz Pająk: „Każdy mecz to inna historia”

Grzegorz Pająk: „Każdy mecz to inna historia”

167
0
PODZIEL SIĘ

W ramach dwudziestej czwartej kolejki PlusLigi zawiercianie podejmowali swojego bezpośredniego rywala, Łuczniczkę Bydgoszcz. Mecz od początku był zacięty, a poszczególne sety rozstrzygały się w końcówkach. Ostatecznie ze zwycięstwa mogli cieszyć się gracze trenera Emanuele Zaniniego, którzy dopisali do tabeli trzy „oczka”.

 

Czas Siatkówki: Po ostatnich porażkach wasza przewaga nad Łuczniczką Bydgoszcz zmalała. Sytuacja w tabeli dokładała dodatkową presję?

 

Grzegorz Pająk: Po raz kolejny byliśmy postawieni w ciężkiej sytuacji, bo zaczynaliśmy rundę od trudnych przeciwników i po kilku przegranych z rzędu podchodziliśmy do meczu, który musieliśmy wygrać. Nie do końca wiedzieliśmy czego możemy się po sobie spodziewać, bo bardzo chcieliśmy wygrać. Czasami było widać za dużo nerwowości i chęci odniesienia zwycięstwa. Myślę, że zagraliśmy konsekwentnie w wielu aspektach i zasłużenie zdobyliśmy trzy punkty.

 

 

Do tego meczu przystąpiliście chyba z dużą wolą walki?

 

Zdecydowanie tak. Chociaż znowu nie mogliśmy dobrze pograć w bloku i w obronie, ale bardzo pewnie prezentowaliśmy się w zagrywce, więc udało nam się zatrzeć tę różnicę.

 

 

W trzeciej partii wyraźnie było widać waszą siłę, kiedy od wysokich strat doprowadziliście do wyrównania.

 

W tamtym momencie Łuczniczka Bydgoszcz w ataku popełniła dwa błędy z rzędu, a później wykorzystaliśmy kontrę i zrobiło się gorąco. Pomogli nam kibice, którzy tak jak zawsze zaczęli mocno krzyczeć i to chyba wpłynęło na nerwy chłopaków z Bydgoszczy. Koniec końców wygraliśmy to spotkanie, odrabiając bodajże cztery punkty straty w środkowej części seta.

 

 

Po raz kolejny dołożył Pan swoją cegiełkę, kończąc ataki z drugiej piłki. Widać, że nie boi się Pan ryzykować.

 

Gdy trafia się okazja, to trzeba ją wykorzystać. Tym bardziej, że ja nie boje się ryzykować. W młodości grałem też na ataku, środku i przyjęciu, więc wszystkie te pozycje nie są mi obce. Nie jestem człowiekiem, który nie potrafi machnąć ręką, więc jak tylko mogę to z tego korzystam, a jeżeli to wychodzi, to dlaczego mam tego nie robić.

 

 

Waszym kolejnym rywalem będzie ONICO Warszawa. Zespół zmaga się z problemami, ale chyba nie można go lekceważyć?

 

Na pewno jest to groźny rywal, tak jak chyba każdy w lidze. Nikogo nie można zlekceważyć, bo każdy, kto tylko poczuje możliwość zwycięstwa, będzie walczył do samego końca, żeby to osiągnąć. Do Warszawy jedziemy zmotywowani i nakręceni pierwszym od dłuższego czasu zwycięstwem. Osobiście chciałbym żebyśmy pokusili się o jakąś większą serię wygranych niż dwie.

 

 

Czasu do końca fazy zasadniczej zostaje coraz mniej, przed wami spotkania z zespołami na zbliżonym poziomie, ale teraz raczej nie będzie łatwiej o kolejne punkty?

 

Absolutnie nie. Ktoś może wyliczać, że skoro wygraliśmy z PGE Skrą Bełchatów to powinniśmy wygrywać ze wszystkimi. Każdy mecz to inna historia, każdy pojedynek rządzi się swoimi prawami i zawsze trzeba grać tym, co daje nam los. Nigdy nie wiemy, jak zagra przeciwnik, więc do każdego meczu trzeba podejść jak do spotkania o wszystko i walczyć żeby wygrać.

 

 

W waszej grze widać pewną stabilność. Jesteście zadowoleni z poziomu jaki prezentujecie na tym etapie sezonu?

 

Uważam, że powinniśmy poprawić obronę. Jesteśmy drużyną, która może bronić, bo już to pokazywaliśmy. Mamy dwóch świetnych libero, którzy fajnie sobie radzą, ale brakuje nam szczęścia. Jak gramy z innymi drużynami, to one mają go dużo, ktoś odbije coś jedną ręką, ktoś się rzuci, komuś piłka odbije się od klatki piersiowej. Nam z kolei brakuje takich piłek, jeśli je dołączymy, albo chociaż czyste obrony, to myślę, że wtedy nasza gra będzie pełniejsza.

 

 

 

Z Grzegorzem Pająkiem rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY