Grzegorz Kosok: „Ten mecz nam nie poszedł, zagraliśmy bardzo źle”

Grzegorz Kosok: „Ten mecz nam nie poszedł, zagraliśmy bardzo źle”

41
0
PODZIEL SIĘ

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla nie przedłużyli swoich szans w walce o drugie miejsce na koniec rundy zasadniczej. W niedzielę przegrali na warszawskim Torwarze po trzech setach, chociaż mieli szansę na zwycięstwo w pierwszej partii. „Nie skorzystaliśmy z prezentu, ponieważ był to akurat moment słabszej gry drużyny z drugiej strony” – mówił po meczu Grzegorz Kosok.

 

Rozwiązana kwestia półfinału

 

Siatkarze Jastrzębskiego Węgla przed starciem na warszawskim Torwarze mieli jeszcze matematyczne szanse na bezpośredni awans do półfinału PlusLigi. Do ekipy ONICO Warszawa tracili cztery punkty, więc poza koniecznością zwycięstwa za trzy „oczka” musieli także liczyć na korzystny dla siebie wynik w meczu warszawian z Chemikiem Bydgoszcz. Stało się jednak inaczej. Podopieczni trenera Stephane’a Antigi już w niedzielę rozstrzygnęli kwestię drugiej lokaty, pokonując jastrzębian po trzech setach. „Szanse były, aczkolwiek zdawaliśmy sobie sprawę, że Warszawa ma jeszcze jeden mecz u siebie i wszystko jest w jej rękach. Na pewno ten mecz nam nie poszedł, zagraliśmy bardzo źle i oddaliśmy w sumie to spotkanie, dzięki czemu drużyna z Warszawy zapewniła sobie drugie miejsce, a my spoczniemy na trzecim i będziemy się teraz skupiać na kolejnej fazie, na kolejnych spotkaniach” – mówił po meczu Grzegorz Kosok. Siatkarze z Jastrzębia-Zdroju mieli szanse na zwycięstwo w pierwszym secie. Mimo prowadzenia warszawian odrobili straty i w górze mili nawet piłkę setową. Nie zdołali jej jednak wykorzystać. „Myślę, że nie miało to dużego wpływu, aczkolwiek szkoda. Mieliśmy piłkę w górze, żeby skończyć tego seta i nie skorzystaliśmy z prezentu, ponieważ był to moment akurat słabszej gry drużyny z drugiej strony” – podkreślił środkowy, który w meczu zdobył cztery punkty – skończył dwa z sześciu ataków, co dało mu 33% skuteczność, a także ustawił dwa punktowe bloki. 

 

 

Problemy w złym momencie

 

W ostatnim czasie szyki drużynie z Jastrzębia-Zdroju pokrzyżowały kontuzje. Przypomnijmy, że przed meczem z Assseco Resovią Rzeszów kontuzji doznał Lukas Kampa, który pauzował przez jakiś czas, zaś przed starciem z Cuprum Lubin ze składu wypadł Julien Lyneel, o czym pisaliśmy TUTAJ. Ponadto przed meczem z lubinianami urazu wybicia kciuka doznał drugi rozgrywający, Nikodem Wolański. Uraz tego ostatniego nie wykluczył go jednak z gry. O ile niemiecki rozgrywający wrócił już do gry i rozegrał spotkanie na Torwarze, o tyle francuski przyjmujący oglądał je zza band reklamowych. „Julien (Julien Lyneel – przyp. red.) dochodzi teraz do zdrowia, więc ja trzymam kciuki, żebyśmy przystąpili w pełnym składzie i zdrowiu do kolejnej fazy. Mam nadzieję, że tak będzie, ponieważ troszeczkę te kontuzje może nie spowodowały, że zagraliśmy aż tak źle, ale na pewno ma to wpływ na treningach a przez trening buduje się formę, pewność siebie i zgranie” – przyznał Grzegorz Kosok.

 

 

Trudna walka o półfinał

 

Na chwilę obecną wszystko wskazuje na to, że w ćwierćfinale jastrzębianie zagrają z drużyną PGE Skry Bełchatów, która aktualnie zajmuje szóstą lokatę. Co prawda bełchatowianie mają jeszcze matematyczne szanse na zajęcie piątego miejsca, gdyż tracą dwa punkty do Aluronu Virtu Warty Zawiercie. Jednak, aby tak się stało spełnione muszą być dwa warunki: zawiercianie musieliby przegrać, najlepiej 0:3 lub 1:3, ostatni pojedynek, który rozegrają z dużo niżej notowaną ekipą Cuprum Lubin, zaś bełchatowianie musieliby wygrać za trzy punkty z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. W tym sezonie jednak matematyka niekoniecznie sprzyja drużynom. „Ja jestem raczej tego pewien, bo drużyny z czwartego i piątego miejsca zrobią wszystko, żeby nie znaleźć się w ćwierćfinale albo z nami, albo z PGE Skrą. Już kiedyś miałem przyjemność grać w ćwierćfinale ze Skrą, było to w innym klubie i były to bardzo przyjemne mecze. Na pewno zrobimy wszystko, żeby wygrać, przejść dalej i zagrać o najwyższe cele”. Zadanie jednak, zdaniem środkowego, nie będzie łatwe. W ekipie PGE Skry Bełchatów do gry powracają kontuzjowani zawodnicy, a dodatkowej siły mentalnej z pewnością dodało im zwycięstwo w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów z Zenitem Saint Petersburg. „Są głodni gry i ostatnie spotkania świadczą o tym, że na pewno nie będzie to proste, ale tak jak mówię, musimy się skupić teraz przede wszystkim na swojej grze, bo to po naszej stronie leżała przyczyna dzisiejszego słabszego spotkania” – wyjaśnił Kosok.

 

 

Mecz, który trzeba rozegrać

 

Przed siatkarzami z Jastrzębia-Zdroju nie ma czasu na odpoczynek. Już we wtorek rozegrają ostatnie starcie rundy zasadniczej z ekipą GKS-u Katowice. Wynik tego meczu nie zmieni jednak ich sytuacji (jastrzębianie nad czwartym miejscem w tabeli prowadzą obecnie pięcioma punktami). Katowiczanie w przypadku swojej porażki i zwycięstwa Asseco Resovii Rzeszów z Cerradem Czarnymi Radom mogą tylko spaść z siódmej lokaty na ósmą na koniec fazy zasadniczej. Jastrzębianie jednak przede wszystkim będą chcieli wykorzystać ten nadchodzący mecz, aby łatwiej zapomnieć o występie w Warszawie: „Najlepszym lekiem po takim spotkaniu jest zagrać mecz, więc myślę, że zrobimy wszystko, żeby troszeczkę zmazać tę plamę, która teraz się pojawiła. Przede wszystkim dla siebie, żeby znowu poczuć pewność gry i skupić się na kolejnej fazie” – przyznał środkowy Jastrzębskiego Węgla.

 

 

 

Źródło: Informacja własna

BRAK KOMENTARZY