Dominik Kwapisiewicz: „Magicznej różdżki nie mam”

Dominik Kwapisiewicz: „Magicznej różdżki nie mam”

16
0
PODZIEL SIĘ

Po serii nieudanych spotkań stery w Aluron Virtu CMC przejął Dominik Kwapisiewicz, który jeszcze w I Lidze prowadził zespół, i rozpoczął od zwycięstwa nad Jastrzębskim Węglem. Jak sam mówi to nie on, a postawa zawodników miała największe znaczenie: „Prawda jest taka, że żadnej magicznej różdżki nie mam i to chłopaki wykrzesali z siebie siłę”.

 

Czas Siatkówki: Lepiej chyba nie mógł pan zadebiutować niż w tak wyrównanym meczu, gdzie dodatkowo po raz pierwszy w waszej plusligowej historii pokonaliście Jastrzębski Węgiel.

 

Dominik Kwapisiewicz: Myślę, że była to ciekawsza opcja niżeli teoretycznie mielibyśmy wygrać to 3:0. Źle rozpoczęliśmy to spotkanie, graliśmy źle w wielu elementach. Mieliśmy problem ze skończeniem swojej pierwszej akcji, co skutkowało tak wieloma rotacjami w składzie w celu znalezienia optymalnego zestawienia zawodników. Od trzeciego seta okazało się, że to są ci ludzie na dziś i naprawdę mogę im się pokłonić i pogratulować. Prawda jest taka, że żadnej magicznej różdżki nie mam i to chłopaki wykrzesali z siebie siłę, i zagrali z serducha. Obyśmy grali w kolejnych meczach do końca rozgrywek tak jak dzisiaj i wtedy być może będziemy mieć jeszcze większe powody do radości.

 

 

W ostatnim czasie na wasz temat spływało wiele negatywnych opinii, ale w tym meczu chyba każdy zapomniał o tych gorszych chwilach.

 

Wsparcie z trybun zawsze jest tutaj wielkie. Część osób trochę na nas narzekała w ostatnim czasie, ale jak gra się słabo, to jest to normalne, tym lepiej jak się nie bierze tego zbytnio do siebie. Dziś zagraliśmy tak, jutro może być już inaczej. Dla nas najważniejsze jest to, że po takiej serii zagraliśmy dobre spotkanie, co może przełożyć się na naszą mentalną siłę. Powiedziałem chłopakom po tym meczu, że dziś jest czas na radość, ale od jutra bierzemy się do ciężkiej pracy.

 

 

W tych pierwszych setach kluczowe było słabe przyjęcie spowodowane dobrą zagrywką jastrzębian?

 

Poniekąd też, ale jeśli już mieliśmy dobre przyjęcie, to nie potrafiliśmy skończyć pierwszego ataku. Także te dwa czynniki to był główny powód naszej porażki i takiej niemocy, która panowała w tych setach.

 

 

Patrząc na to spotkanie nie sposób zauważyć waszej dobrej gry blokiem, która przyniosła wam wiele korzyści.

 

Mieliśmy faktycznie dużo wybloków, sporo punktowych bloków. Na pewno na tle Jastrzębskiego Węgla nie wyglądaliśmy w tym elemencie blado, bo już w tym sezonie zdarzało nam się przegrywać z naszymi przeciwnikami w bloku dość wyraźnie i nie miało znaczenia, kto znajdował się po drugiej stronie siatki. Dzisiaj było naprawdę dobrze i tak jak mówię, jestem zadowolony z postawy całej drużyny.

 

 

Obawiał się pan, jak wpłynie na drużynę to zamieszanie związane z ustalaniem wyniku w końcówce tie-breaka?

 

Z jednej strony trochę się tego obawiałem, a z drugiej to Jakub Bucki był na zagrywce i miał potem gorszy moment, bo strzelił w aut i już tak naprawdę było pozamiatane.

 

 

W kolejnej kolejce czeka was wyjazd do beniaminka PlusLigi, który prezentuje stabilną formę. Na co nastawiacie się przed spotkaniem? Nie jest też trochę tak, że Ślepsk Malow Suwałki przypomina was z tego pierwszego sezonu?

 

Myślę, że powinniśmy się spodziewać po tym meczu w Suwałkach jeszcze trudniejszej przeprawy niż tutaj dzisiaj. Na pewno jakąś analogię można znaleźć. Do tej pory, jak dla mnie, ten zespół gra rewelacyjny sezon. Trener Andrzej Kowal wraz ze swoim sztabem robi tam naprawdę fajne rzeczy. Pojedziemy tam walczyć, oni też będą zmotywowani, by wziąć co ich i zostawić punkty u siebie. Jednak my, po takim meczu jak dziś, mamy mentalnego kopa i musimy to wykorzystać.

 

 

Kluczowa w kolejnych spotkaniach będzie siła mentalna i duch walki, którego chyba trochę brakowało w ostatnim czasie?

 

To na pewno jest jeden z ważniejszych elementów. Jeśli odpuścisz i przestaniesz wierzyć, to nie wygrasz nawet seta. Natomiast jeżeli uwierzysz, że możesz i masz do tego wsparcie od tych chłopaków, którzy akurat nie grają, to wtedy to jest taka siła. Dzisiaj to też pokazaliśmy, bo te dwa pierwsze sety były straszne.

 

 

Patrzy pan w tabelę, bo liga pędzi nieubłaganie i jesteśmy coraz bliżej zakończenia sezonu?

 

Jeszcze nie patrzę tak bardzo, ponieważ wszystko mamy w swoich rękach. Dopóki matematyka nie wejdzie w grę, to mogę być spokojny. Jak już wejdą liczby i wyliczenia to wtedy nasze szanse będą malały.

 

 

 

Z Dominikiem Kwapisiewiczem rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY