Dominik Depowski: „Zbudować zaufanie u trenera”

Dominik Depowski: „Zbudować zaufanie u trenera”

12
0
PODZIEL SIĘ

Po roku spędzonym w Jastrzębskim Węglu Dominik Depowski zdecydował się na zmianę klubu, a jego wybór padł na Aluron CMC Wartę Zawiercie, z którą przyjmujący chce osiągnąć jak najwyższe cele. „Chcemy awansować do play-offów, a potem walczyć o najlepszą czwórkę” – powiedział w rozmowie z nami Dominik Depowski.

 

Czas Siatkówki: Do Zawiercia przychodzisz z Jastrzębskiego Węgla, który gra o trochę inne cele, dodatkowo Aluron CMC ostatniego sezonu nie może zaliczyć do udanych.

 

Dominik Depowski: Drużyna z Zawiercia pokazywała w poprzednich latach, że ma predyspozycję, by walczyć o najwyższe cele. Gdy dostałem ofertę z klubu długo się nie zastanawiałem, bo już kilka dni później podpisałem umowę i bardzo się cieszę, że tutaj jestem. To jest naprawdę fajny i dobrze zorganizowany klub, niczego nam tutaj nie brakuje, także nie pozostaje nic innego jak tylko trenować.

 

 

W Jastrzębiu wchodziłeś głównie na krótkie zmiany, natomiast trener Kolaković już pokazał, że będzie korzystał z was wszystkich. Szansa na regularną grę to dodatkowa motywacja?

 

W tym sezonie mamy tak wyrównany skład, że na każdy mecz może wyjść całkiem inna szóstka i może walczyć o zwycięstwo. Tym bardziej jest większa motywacja, by dawać z siebie maksimum oraz pokazywać się z jak najlepszej strony na treningach, żeby zbudować zaufanie u trenera.

 

 

Co do wyrównanego składu to już dziś mogliśmy zobaczyć, że trener nie bał się zmian, a jakie cele stawiacie sobie na rozpoczęty już sezon 2020/2021?

 

Jak najwyższe, chcemy wygrywać kolejne mecze. Chcemy awansować do play-offów, a potem walczyć o najlepszą czwórkę i wydaje mi się, że mamy ku temu predyspozycje i skład, który jest wyrównany i może się tam znaleźć.

 

 

W dzisiejszym meczu wydawało się, że już macie wszystko pod kontrolą, a jednak ostatecznie ze zwycięstwa cieszą się rywale. Czego zabrakło w tych decydujących momentach?

 

Czego zabrakło to ciężko tak na gorąco powiedzieć, może brakło nam koncentracji w tych decydujących momentach. Powpadało nam też kilka piłek, które nie miały prawa nam wpaść. Drużyna z Jastrzębia w czwartym secie się odbudowała i nakręcona dobrą energią przystąpiła do tie-breaka i zasłużenie wygrała. My na pewno przeanalizujemy jeszcze to spotkanie, by zobaczyć gdzie popełniliśmy błędy i wyciągnąć z tego wniosku na przyszłość.

 

 

Trochę czasu na analizę będziecie mieć, bo kolejny mecz zagracie dopiero za tydzień, a waszym rywalem będzie PGE Skra, jak zapatrujecie się na to spotkanie?

 

Jedziemy walczyć o trzy punkty, ale nastawiamy się też na ciężkie spotkanie, bo gramy na wyjeździe. Skra Bełchatów ma swoje lekkie problemy i na pewno będziemy starali się je wykorzystać. Zobaczymy co nam z tego wyjdzie, ale na pewno szykujemy się na ostrą walkę.

 

 

Byliście jedną z dwóch drużyn, która zmierzyła się z koronawirusem. Tą przymusową przerwę w treningach udało się nadrobić?

 

Wydaje mi się, że po części tak. Tak naprawdę ostatecznie choroba dotknęła dwóch zawodników, a reszta dość szybko wróciła do treningów i normalnie pracowaliśmy. Na pewno zdecydowanie bardziej odczuli to zawodnicy, którzy przechodzili zakażenie, bo mieli około dwutygodniową przerwę i po powrocie do treningów mogli czuć się ospali. Jednak szybko się wdrożyli i rozpoczęli ciężką pracę. Na szczęście wszystko jest dobrze i mam nadzieję, że więcej taki problem już się nie pojawi.

 

 

Mimo pewnych obostrzeń na trybunach zasiedli kibice, ich obecność dodaje emocji?

Zawsze fajnie jest mieć za sobą tylu ludzi, którzy stają za nami murem, niezależnie od sytuacji. Na pewno z kibicami gra się lepiej, niż przy pustych trybunach, bo bez nich byłaby taka cisza i nawet nie czułoby się, że gra się mecz. Jednak kibice robią atmosferę i powodują, że czuje się taką pozytywną adrenalinę i lekki stresik, więc osobiście bardzo się cieszę, że kibice wrócili.  

 

 

 

Z Dominikiem Depowskim rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY