Bartosz Kurek: „Drugie miejsce w sezonie zasadniczym było zasłużone”

Bartosz Kurek: „Drugie miejsce w sezonie zasadniczym było zasłużone”

32
0
PODZIEL SIĘ

ONICO Warszawa zakończyło sezon srebrnym medalem, choć końcówka rozgrywek nie była łatwa, gdyż z gry wypadło dwóch podstawowych graczy, m.in. Bartosz Kurek, który wraca do zdrowia po operacji kręgosłupa. „Lada moment powinienem już wrócić do bardziej dynamicznych ćwiczeń” – mówił w rozmowie z Czasem Siatkówki.

 

Czas Siatkówki: Przede wszystkim jak się pan czuje? To chyba najczęściej zadawane pytanie w ostatnim czasie.

 

Bartosz Kurek: Jak pani widzi stoję, mam się dobrze, poruszam się też już bez najmniejszych problemów. Na dniach powinniśmy już zacząć jakieś bardziej dynamiczne ćwiczenia. Ten okres bezpośrednio po zabiegu przeszedł bardzo sprawnie. Teraz ostatnie dwa tygodnie już poświęcam na taką pracę, żeby wzmocnić mój organizm, zadbać o to, żeby ta kontuzja nie wracała. Lada moment powinienem już wrócić do takich bardziej dynamicznych ćwiczeń, do czegoś, co przypomina już trochę zalążek siatkówki.

 

 

Jakie to uczucie obserwować swoich kolegów spoza boiska? W trakcie sezonu był pan liderem zespołu i w dużej mierze awans do półfinału to też pana zasługa.

 

Myślę, że w sezonie zasadniczym pokazaliśmy, że stać nas na to, żeby bić się o najwyższe cele w Polsce. Ze mną czy nie, ta drużyna udowodniła, że to drugie miejsce było zasłużone w sezonie zasadniczym. Myślę, że była nadzieja na to, żeby zrobić coś więcej i szkoda, że to się nie udało. To uczucie obserwowania z boku kolegów, z którymi grałem, obserwowanie ich w meczach, o które tak naprawdę walczyliśmy, bo walczyliśmy o to, żeby grać bezpośrednio w tym półfinale, nie jest to nic przyjemnego. Takie rzeczy się zdarzają i po prostu trzeba to przeżyć, zaakceptować.

 

 

Za nami sezon pełen zawirowań, pełen zmian. Co zapamięta pan z niego najbardziej?

 

Myślę, że wszystkie zawirowania z klubem, sprawy sportowe, takie rzeczy bledną w perspektywie kontuzji i w perspektywie, gdzie trzeba zadbać o swoje zdrowie. Oczywiście na pewno będzie to sezon, który był myślę dobry albo nawet bardzo dobry w moim wykonaniu siatkarsko, ale jednak ta kontuzja odcisnęła piętno. Chciałbym po prostu już za jakiś czas wspominać ten sezon tylko pozytywnie, a teraz w mojej głowie jest to, żeby jak najszybciej wrócić do pełnej sprawności.

 

 

Nie obawia się pan właśnie o powrót do swojej najwyższej formy? Wiemy, że zanim przyszła ta forma z pamiętnych mistrzostw świata, przeszedł pan długą i dość wyboistą drogę.

 

Nie, absolutnie nie mam żadnych wątpliwości, że gdy wrócę do pełnej sprawności to szybko wskoczę na te dobre tory. Mam nadzieję, że już w tym sezonie kadrowym będę w stanie pomóc drużynie, ale to już będzie zależało tylko i wyłącznie od trenera i od jego decyzji. Ja bym chciał, żeby właśnie on na tym bazował. Chcę być po prostu do jego dyspozycji.

 

 

Jest konkretny deadline powrotu do nazwijmy to pełnowymiarowych treningów?

 

Deadline mam taki, że kiedy już dostanę pozwolenie na grę w meczach, od tego czasu już oczywiście będę trenował siatkarsko z pełnym obciążeniem. Trzy miesiące od zabiegu powinienem być gotowy do gry w meczach. To daje nam jeszcze spokojnie jakiś miesiąc przygotowań przed kwalifikacjami do igrzysk.

 

 

 

Z Bartoszem Kurkiem rozmawiała Marta Chlebicka

BRAK KOMENTARZY