Bartosz Janeczek: „Dziewięć porażek to koszmar dla klubu”

Bartosz Janeczek: „Dziewięć porażek to koszmar dla klubu”

39
0
PODZIEL SIĘ

W meczu rozgrywanym w Ergo Arenie BBTS Bielsko-Biała przegrał z Treflem Gdańsk. Dwa pierwszy sety toczyły się pod dyktando gdańszczan, w trzeciej partii bielszczanie mieli swoje szanse, ale ich nie wykorzystali. „Mieliśmy kilka kontr, których nie wykorzystaliśmy” – mówił w rozmowie z Czasem Siatkówki Bartosz Janeczek.

 

Czas Siatkówki: Nie udało wam się przedłużyć serii zwycięstw, po trzech wygranych meczach, przyszła dość gładka porażka. Głównym czynnikiem, który zadecydował o dzisiejszym wyniku była dobra zagrywka Trefla Gdańsk?

 

Bartosz Janeczek: Na pewno w tych pierwszych dwóch setach mieliśmy problemy z przyjęciem zagrywki i to później rzutowało na atak, czyli brak „oczek” z naszej strony, gdańszczanie punktowali za to skutecznie. Dwa pierwsze sety musimy jak najszybciej wyrzucić z głowy, w tym trzecim zaczęliśmy walczyć, ale w końcówce jednak lepsi okazali się siatkarze z Gdańska.

 

 

Dwa pierwsze sety przegraliście wysoko, w trzecim nawiązaliście walkę, ale w samej końcówce zabrakło siatkarskiego szczęścia?

 

Mieliśmy jedną czy dwie kontry i mogliśmy zdobyć punkt, by być w grze, nie udało się nam to, a nasi przeciwnicy byli bezlistośni. Z tego, co sobie przypominam to mieliśmy kilka kontr, których nie wykorzystaliśmy. Myślę, że to zaważyło.

 

 

Dziesięciominutowa przerwa podziałała na waszą korzyść. W trzecim secie wyszliście na boisko z nową energią.

 

Wyszliśmy z nową energią, ale też z troszeczkę większym spokojem. Wcześniej było dość nerwowo, utknęliśmy z problemami w przyjęciu i nie punktowaliśmy. Po złym odbiorze nie było ataku, ponieważ był punkt zdobyty przez gdańszczan bezpośrednio z zagrywki. Mieliśmy też problemy ze skończeniem akcji, bo musieliśmy grać na wysokiej piłce, co zawsze jest trudne. Ta przerwa jest po to, żeby porozmawiać trochę dłużej, uspokoić się i po niej weszliśmy na boisko z pozytywną energia. Szkoda tego trzeciego seta, bo prowadziliśmy w nim.

 

 

Plusem tego spotkania dla was jest to, że zagraliście dzisiaj bardzo drużynowo. Każdy z was dołożył swoją cegiełkę.

 

Od pewnego czasu gramy bardzo fajnie (śmiech). Każdy robi co może, dokłada swoją cegiełkę, aby w Bielsku-Białej była dalej PlusLiga. Na pewno nie jest łatwo, a będzie jeszcze trudniej, ale się nie poddajemy i będziemy walczyć do końca. Każdy z nas ma takie podejście.

 

 

To podejście się opłaciło, bo po przejęciu drużyny przez Pawła Gradowskiego uciekliście z ostatniego miejsca w tabeli.

 

Uciekliśmy, ale to jeszcze nie daje nam swobody gry i na pewno nie będzie nam jej dawało, bo przedostatnie miejsce w tabeli w tym sezonie również spada.

 

 

W ostatnim czasie w klubie nastąpiły spore zmiany, jest nowy trener. Było wam łatwiej, dlatego, że Paweł Gradowski był dotychczas asystentem pierwszego szkoleniowca?

 

Było trochę lepiej, niż jakby przyszedł ktoś nowy i od razu wprowadzał radykalne zmiany. Paweł Gradowski był naszym drugim trenerem, także od początku sezonu mieliśmy okazję go poznać, a teraz poznajemy go jeszcze lepiej, docieramy się. Myślę, że jako pierwszy szkoleniowiec na razie się sprawdził (śmiech). Wszyscy będziemy starać się grać jak najlepiej, tak jak w dzisiejszym trzecim secie.

 

 

Po zmianie trenera wasza gra zaczęła wyglądać coraz lepiej, przyszły zwycięstwa. Czy wraz z nowym szkoleniowcem pojawiła się nowa motywacja?

 

Myślę, że każda zmiana trenera, którą przeżyłem, wprowadzała impuls w drużynie. Każdy chciał się pokazać z dobrej strony szkoleniowcowi, który decyduje, o tym, kto zasługuje na grę i na to, żeby na niego postawić. Myślę, że to jest kluczowym impulsem. Takie są założenia przy zmianie trenera, żeby drużyna dostała taki sygnał i każdy z zawodników wyzwolił w sobie nową energię, motywację. To się na razie sprawdziło, a zobaczymy co będzie dalej. Myślę, że będzie ciężko, ale damy radę.

 

 

Zmiana trenera to jedno, ale te trzy zwycięstwa z pewnością podbudowały wasze morale po takiej niechlubnej serii porażek?

 

Dziewięć porażek to koszmar dla klubu, który występuje w najwyższej klasie rozgrywkowej. Te trzy zwycięstwa to oczywiście był piękny tydzień, inaczej nie mogliśmy sobie tego wymarzyć, ale to już było. Teraz trzeba się skupić na dalszej części sezonu. Czeka nas przełożony mecz z zawiercianami, który gramy 18 grudnia u siebie i będziemy robili wszystko, żeby dobrze przygotować się do tego pojedynku.

 

 

Ten przełożony mecz pozwala uniknąć dłuższej przerwy w graniu związanej z Klubowymi Mistrzostwami Świata, to dla was plus czy minus?

 

Myślę, że na pewno lepiej zagrać z zawiercianami przed świętami, niż między Bożym Narodzeniem a Sylwestrem. Tam mamy przerwę. Nie chcę mówić, czy to źle czy nie (śmiech). Na razie cieszymy się, że ten mecz jest przełożony i gramy go szybciej, jeszcze przed świętami, tak żeby w tym czasie odpocząć. Jeszcze po drodze gramy z PGE Skrą i pojedziemy do Bełchatowa powalczyć.

 

 

Mówiąc o PGE Skrze Bełchatów, to ten zespół ma pewne niezbyt miłe wspomnienie związane z waszą drużyną.

 

Pamiętam tego jednego seta, którego mogliśmy wygrać i to zrobiliśmy, a PGE Skra musiała. Teraz bełchatowianie nie mają takiej presji, ale na pewno będą chcieli zdobyć komplet punktów u siebie.

 

 

 

W Gdańsku z Bartoszem Janeczkiem rozmawiała Izabela Gaweł

BRAK KOMENTARZY