Bartosz Firszt: „W Radomiu mogę się bardzo wiele nauczyć”

Bartosz Firszt: „W Radomiu mogę się bardzo wiele nauczyć”

33
0
PODZIEL SIĘ

W COS Cetniewo reprezentacja Polski juniorów przygotowuje się do nadchodzących mistrzostw świata. O samym turnieju, siatkówce i przyszłym sezonie w PlusLidze w rozmowie z Czasem Siatkówki opowiedział przyjmujący i zarazem kapitan juniorskiej drużyny, Bartosz Firszt. „Wszystko idzie w dobrym kierunku” – mówi Firszt.

 

 

Czas Siatkówki: Czy lubi pan podróżować?

 

Bartosz Firszt: Względnie tak, podróże nie sprawiają mi kłopotów.

 

 

Po Polsce też?

 

Generalnie nie narzekam, aczkolwiek po samej Polsce podróże ze względu na ich mnogość trochę mi się już przejadły.

 

 

Czyli wie pan, gdzie leży Radom.

 

Wiem, wiem. Domyślam się do czego zmierzasz.

 

 

Do Radomia wrócimy więc później, tymczasem skupmy się na zgrupowaniu reprezentacji Polski w Cetniewie i przygotowaniach do Mistrzostw Świata.

 

Same zgrupowanie jest w porządku, mamy ostatnie szlify przed wylotem w połowie lipca. Teraz skupiamy się już na konkretnych elementach zgrania się, dopracowujemy jakieś małe szczegóły. Przygotowujemy się jednak przede wszystkim mentalnie, bo wiadomo, jest to ciężki turniej. Oprócz meczów w grupie – którą mamy bardzo ciężką – trzeba jeszcze zagrać, miejmy nadzieję, spotkania o wyższe lokaty. Pracujemy z panią psycholog i wszystko idzie w dobrym kierunku.

 

 

W waszych przygotowaniach były trzy takie etapy: Zakopane, Spała i teraz Cetniewo. Ten cykl przygotowań też był jakoś rozłożony na te trzy etapy?

 

W Zakopanym mieliśmy obóz typowo przygotowawczy, to znaczy graliśmy sobie luźne mecze między sobą, odbijaliśmy przede wszystkim piłkę, bowiem niektórzy zakończyli już sezon, swoje rozgrywki nawet miesiąc czy dwa miesiące wcześniej. Musieliśmy po prostu wejść w grę, a co za tym idzie mieliśmy cięższy trening, żeby przygotować organizm na zwiększony wysiłek, na większą pracę. Później od Spały wchodziliśmy już w szóstki i teraz gramy praktycznie tylko fragmenty szóstkowe i przygotowujemy się tak stricte pod kątem grania.

 

 

Praca z nowym trenerem to całkiem nowa rewolucja na treningach czy kontynuacja myśli trenera Sordyla?

 

Tak, jest to jakaś poniekąd kontynuacja.

 

 

Dalej jest pan kapitanem, czyli w jakimś stopniu ciągłość została zachowana?

 

W tym roku trener ponownie mi zaudał z czego się bardzo cieszę. Ja myślę, że te treningi to trochę kontynuacja, ale też trener Bąkiewicz wprowadza swoje metody i ćwiczenia, bo jest to przecież inna osoba i inny charakter. Widać, że rok temu współpracowali razem i są takie rzeczy, na które trener Bąkiewicz zwraca mocno uwagę, podobnie jak trener Sordyl, nie wiem czy przypadkowo czy jednak razem mieli długofalową wizję tego, jak to ma wyglądać.

 

 

Z Mistrzostw Świata wrócicie z medalem?

 

Takie jest nasze marzenie, a czy wrócimy, to nie możemy póki co powiedzieć wprost, bo nigdy nie wiadomo jak wypadnie turniej. Jedno jest pewne, że my byśmy bardzo chcieli i zrobimy wszystko, żeby wrócić z tym medalem. Nie jedziemy tam zagrać kilka meczów i zając jakieś miejsce z ostatnich, mamy zespół który na pewno nie odstaje sportowo od tej czołówki światowej, z każdym możemy nawiązać walkę i z każdym możemy wygrać. Dużo będzie zależało od naszego nastawienia, naszej głowy, zaangażowania w każdy mecz i myślę, że mamy szansę zajść wysoko jeśli zagramy swoją siatkówkę, tylko musimy najpierw przebrnąć grupę ciężką i później dopiero powalczyć o medale.

 

 

Czyli te ważne mecze rozegrają się już na samym początku?

 

Tak, tak. Trafiliśmy do grupy jednej z cięższych według  mojej opinii lecz z każdej grupy może wyjść każdy. Musimy być skupieni od samego początku.

 

 

Porozmawiajmy o panu. Jak na młodego zawodnika ma pan już kilka klubów w swoim CV do wpisania: SMS Spała, Stocznia Szczecin, epizod we Włoszech czy BBTS Bielsko Biała. Takie częste zmiany są dobre?

 

Oczywiście, że ustatkować się jest fajną rzeczą, ale też u mnie była też taka specyficzna sytuacja. Gdy przyszedłem do Stoczni Szczecin wynikła tam prosta i wiadomo jaka sytuacja, dodatkowo też miałbym tam ciężko z graniem, dlatego uzgodniliśmy z managerem że pójdę na wypożyczenie, a w międzyczasie zgłosiły się Włochy. Pojechałem tam na dwa tygodnie na obóz przygotowawczy i stamtąd wróciłem i trafiłem do Bielska, bo zależało mi przede wszystkim na tym żeby grać, zdobyć doświadczenie seniorskie. Miałem tam bardzo fajne możliwości i warunki do grania i wydaje mi się, że wykorzystałem je jak najbardziej. Zagrałem sporą część sezonu, gdzie zebrałem takie ważne doświadczenie na seniorkę i teraz zrobiłem kolejny – według  mnie dobry krok do przodu – trafiając do PlusLigi, do zespołu z Radomia. Tam już całkiem inaczej, nawet nie grając dużo, mogę się nauczyć bardzo wiele siatkarskich elementów od innych, jak chociażby na samym treningu.

 

 

Myślę, że nie sam trening czeka pana w Radomiu, bo nikt też nie powiedział, że nie wyjdzie pan na boisko w pierwszej szóstce. Meczów do rozegrania będzie wiele.

 

Nie wiem czy trener zaufa mi tak od razu, żebym wyszedł na boisko w pierwszych meczach do regularnej gry. Nie zapominajmy, że to PlusLiga i poziom jest nieco wyższy niż w I lidze. Sam Radom jest idealnym klubem dla młodych zawodników do ogrywania się, do zdobywania doświadczenia i tak mi się wydaje, że jak się będę dobrze prezentował na treningu, to od trenera też będę dostawał szansę gry. Sama gra w pierwszym składzie to na spokojnie, bo muszę jeszcze wejść w samą PlusLigę, wejść w drużynę i jak mówiłem, przede wszystkim na treningu udowodnić sportowo, że warto mnie wpuścić do gry. To będzie dopiero mój pierwszy rok w najwyższej klasie rozgrywkowej, więc nie ma się co śpieszyć.

 

 

Kibice z Radomia i nie tylko są ciekawi, skąd u pana pomysł akurat na siatkówkę?

 

Tata był siatkarzem. Na dobrą sprawę tak jak każdy młody chłopiec, też grałem w piłkę nożną na podwórku, ale później natrafiła się szkoła sportowa w Wołominie z profilem siatkarskim i zostałem tak po prostu sam z siebie siatkarzem. Zawsze ogólnie klasa sportowa mnie interesowała, a że była z profilem siatkarskim, to teraz się cieszę, że mogę pograć w siatkówkę. Przejąłem tak niejako pałeczkę po tacie (śmiech).

 

 

 

Z Bartoszem Firsztem rozmawiał Marcin Wypych

BRAK KOMENTARZY