Bartosz Filipiak: „Rzucić na szalę wszystkie siły i sprawić sensację”

Bartosz Filipiak: „Rzucić na szalę wszystkie siły i sprawić sensację”

213
0
PODZIEL SIĘ

W ramach dwudziestej czwartej kolejki PlusLigi doszło do bezpośredniego starcia na dole tabeli, Łuczniczka Bydgoszcz zmierzyła się z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie. Mecz był wyrównany i bydgoszczanie mieli szansę na odwrócenie jego losów, lecz ostatecznie to zawiercianie wykazali się większą cierpliwością i odnieśli zwycięstwo.

 

Wola walki nie wystarczyła

 

Przed starciem w dwudziestej czwartej kolejce Łuczniczka Bydgoszcz bezpośrednio sąsiadowała z Aluronem Virtu Wartą Zawiercie w tabeli, co zapowiadało zacięty pojedynek. Ostatecznie jednak spotkanie zakończyło się po zaledwie trzech setach, których końcówki na swoją korzyść rozstrzygali zawiercianie. „Nastawialiśmy się na bardzo ciężką walkę. Wiedzieliśmy, że teren przeciwnika jest bardzo gorący” – powiedział po meczu Bartosz Filipiak. Podopieczni Jakuba Bednaruka przystąpili do meczu zmotywowani, co pozwoliło nawiązać walkę z rywalami. Losy każdej z partii rozstrzygały się w końcówkach, a w trzeciej bydgoszczanie mieli okazję do przedłużenia meczu. Większą cierpliwością w grze wykazali się jednak gospodarze i zakończyli spotkanie na swoją korzyść. Jako jeden z powodów przegranej bydgoska drużyna wskazuje zagrywkę, która nie była ich mocną stroną, natomiast zawiercianie byli dobrze dysponowani w tym elemencie. „Uważam, że zawiercianie zrobili różnicę zagrywką, a my nie potrafiliśmy się wstrzelić. Nawet nie ryzykowaliśmy i to mogło zaważyć na wyniku. Myślę, że zespół z Zawiercia wykazał się cierpliwością, bo kiedy trzeba było przydusić zagrywką, to to robił. W pierwszym ustawieniu dali nam piłkę do gry, a my dwa razy się pomyliliśmy i można powiedzieć, że było po secie” – powiedział w rozmowie z naszym portalem Bartosz Filipiak.

 

Przypomnij sobie przebieg spotkania w Zawierciu

 

 

Przewaga siódmego zawodnika

 

Zawierciańska hala jest jedną z najmniejszych w lidze, a na atmosferę panującą tam podczas meczów zwracają uwagę wszystkie zespoły przyjezdne. Również drużyna Łuczniczki Bydgoszcz zauważyła, że dzięki miejscowym kibicom gościom gra się niezwykle ciężko. „Przekonaliśmy się na własnej skórze, że kibice w Zawierciu mocno wspierają drużynę, ale byliśmy na to przygotowani. Ciężko powiedzieć za cały zespół, aczkolwiek ja lubię grać przy głośnym dopingu. Każdy trenuje po to, żeby grać przed taką publicznością, bo to sprawia nam radość i mam nadzieję, że kibicom również” – dodał atakujący zespołu z Bydgoszczy.

 

 

Sprawić niespodziankę

 

Dalsza część sezonu zasadniczego nie będzie łatwa dla czternastej w tabeli Łuczniczki Bydgoszcz, którą w najbliższym czasie czekają spotkania z czołowymi zespołami. Każde zwycięstwo czy jakiekolwiek punkty wywalczone w nadchodzących meczach będą uważane za niespodziankę. „Nasza pozycja nie jest najlepsza i wiemy, że terminarz nam nie sprzyja, bo tych teoretycznie słabszych przeciwników mieliśmy wcześniej. Wtedy nie zdobyliśmy za dużo punktów i teraz musimy liczyć na to, czego nie dokonaliśmy w tym sezonie, czyli sprawić jakąś niespodziankę i wygrać z kimś z czołówki” – powiedział po ostatnim meczu Bartosz Filipiak. Zarówno zawodnicy, jak i sztab szkoleniowy wierzą jednak, że zespół jest w stanie wywalczyć punkty w najbliższych spotkaniach. Teraz siatkarze prowadzeni przez Jakuba Bednaruka skupiają się na najbliższym starciu z Jastrzębskim Węglem. „Wierzymy w to, że będziemy w stanie sprawić niespodziankę. Na razie musimy zapomnieć o meczu w Zawierciu i w sobotę rzucić na szalę wszystkie siły i sprawić sensację” – zakończył Bartosz Filipiak.

 

 

 

Z Bartoszem Filipiakiem rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY