Artur Ratajczak: „Zaczęliśmy dobrze trenować”

Artur Ratajczak: „Zaczęliśmy dobrze trenować”

12
0
PODZIEL SIĘ

W spotkaniu przeciwko podopiecznym Marka Lebedewa będzinianie musieli uznać wyższość rywali. MKS Będzin postawił jednak rywalom trudne warunki, a o zwycięstwie w większość decydowały końcówki, gdzie mniej błędów popełnili zawiercianie. „Drużyna z Zawiercia to bardzo dobra drużyna, która nie wybacza błędów” – powiedział po meczu Artur Ratajczak.

 

Wymagający rywal na trudnym terenie

 

Aluron Virtu Warta Zawiercie jest jednym z bardziej wymagających rywali, dodatkowo na dziesięć spotkań rozegranych w Zawierciu drużyna przegrała tylko dwa. Jak mówi kapitan MKS-u Będzin nie jest to bez znaczenia. Spotkanie między zespołami miało wyrównany przebieg, a w decydujących piłkach będzinianom zabrakło koncentracji. „Wiemy jak trudny jest teren w Zawierciu, między innymi przez kibiców, którzy robią niesamowitą atmosferę. Nastawialiśmy się na ciężki bój i taki ten mecz był. Zabrakło trochę w końcówkach i zawiercianie zasłużenie zdobyli trzy punkty, a my wyjeżdżamy z niczym” – ocenił Artur Ratajczak. Na początku trzeciej partii podopieczni trenera Emila Siewiorka zaczęli ryzykować w polu zagrywki, co przyniosło efekty w postaci kilkupunktowego prowadzenia i wygranego seta. Na więcej jednak nie wystarczyło im energii i wyjeżdżają z Zawiercia bez punktów. „Kto zagrywa, ten wygrywa w tej lidze. Jeżeli mamy mocną zagrywkę i tworzymy sobie szansę do grania, to możemy grać z każdym. Natomiast jeśli tylko wprowadzamy piłkę, to na poziomie naszej ligi jest bardzo ciężko grać” – dodał Artur Ratajczak. W zawierciańskiej hali gorąco było nie tylko na trybunach, ale również iskrzyło pod siatką. Najbardziej emocjonująca była końcówka czwartej partii, gdzie będzinianie odrobili straty i doprowadzili do remisu, a gra toczyła się na przewagi. Pomimo starań, MKS Będzin nie był w stanie zatrzymać rywali, którzy w decydujących momentach popełnili mniej błędów. „Emocji nie brakowało, za to zabrakło kilku elementów. Nie mówię tutaj o sędziach, bo niektóre decyzje nie były na naszą korzyść i trzeba był brać challenge. Również drużyna z Zawiercia, to bardzo dobra drużyna, która nie wybacza błędów. Z tym zespołem trzeba grać naprawdę twardo” – skomentował Artur Ratajczak.

 

 

Bezpiecznie nie znaczy bez presji

 

Po wycofaniu się Stoczni Szczecin z rozgrywek PlusLigi, zarząd PLS-u zrezygnował z rozgrywania baraży o prawo gry w ekstraklasie. MKS Będzin zajmuje obecnie trzynaste miejsce w tabeli mając na swoim koncie tylko jedno zwycięstwo i sześć punktów. Jak mówi Artur Ratajczak, bezpieczna pozycja nie ściągnęła jednak z zespołu presji, a celem jest dobra gra. „Ja chcę wygrać w każdym meczu, do każdego podchodzę tak, jakbym grał o mistrzostwo Polski, także nie wiem czy brak baraży zdejmuje presję. Jesteśmy po to żeby wygrywać, a jeśli przegrywa się cały sezon to chyba każdy ma lustro w domu” – powiedział środkowy.

 

Już w poniedziałek zespół prowadzony przez Emila Siewiorka podejmie Cerrad Czarnych Radom. Radomianie są jednym z zespołów, które walczą o miejsce w pierwszej szóstce. Przed będzinianami zatem trudne zadanie, zespół jednak ma nadzieję, że ciężka praca zacznie przynosić efekty i uda się sprawić niespodziankę. „Każde spotkanie jest trudne. Nastawiamy się na naszą dobrą grę, bo nareszcie zaczęliśmy dobrze trenować. Liczę, że to przyniesie efekty” – zakończył Artur Ratajczak.

 

 

 

Z Arturem Ratajczakiem rozmawiała Natalia Gajda

BRAK KOMENTARZY