Arthur Szwarc: „Dla nas każdy mecz i każdy poszczególny turniej jest najważniejszy”

Arthur Szwarc: „Dla nas każdy mecz i każdy poszczególny turniej jest najważniejszy”

40
0
PODZIEL SIĘ

Reprezentacja Kandy przebywa już w bułgarskim Ruse, gdzie 12 września rozpocznie fazę grupową mistrzostw świata. Wcześniej Kanadyjczycy trenowali w Słowenii, gdzie zagrali spotkania sparingowe z Irańczykami, Słoweńcami i Amerykanami. „Myślę, że te mecze mogą nam pomóc” – mówił w rozmowie z Czasem Siatkówki Arthur Szwarc.

 

Czas Siatkówki: Przed startem mistrzostw świata spędziliście w Europie ponad dwa tygodnie. Jak ważna jest dla was aklimatyzacja?

 

Arthur Szwarc: Byliśmy półtora tygodnia w Mariborze. Pierwszy tydzień był dla nas bardzo trudny, bo jednak byliśmy dość wysoko w górach, ciężko nam się oddychało, treningi były dla nas bardzo ciężkie, bo nie byliśmy na to przygotowani. Teraz czujemy się już zdecydowanie lepiej, nasza kondycja jest zdecydowanie lepsza niż na początku zgrupowania, chociaż czasami mamy problemy z siatkówką. Wynika to z tego, że jesteśmy zmęczeni, bo dopiero schodzimy z obciążeń i podczas meczów czegoś robimy za dużo albo za mało.

 

 

Wspomniał pan, że półtorej tygodnia spędziliście w Mariborze. Jak podoba się panu Słowenia?

 

Jestem tutaj pierwszy raz. Bardzo mi się tutaj podoba, to piękny kraj, ludzie są bardzo mili, tylko nie rozumiem ich języka, czasem usłyszę jeden lub dwa polskie wyrazy. Maribor z kolei wygląda dla mnie jak Zakopane, bo patrzę przez okno, widzę góry, więc myślę – Zakopane.

 

 

Jak podobała się panu atmosfera panująca na trybunach w Lublanie?

 

Wydaje mi się, że ten sport w Słowenii dopiero się rozwija, ale fani wspierają swoją reprezentację, bo wiedzą, że to jest ich kraj i zawodnicy grają dla nich. O reprezentacji Słowenii słyszeliśmy dużo i widać, że dobrze grają i można spodziewać się, że odniosą sukcesy. Z kolei w Polsce każde miejsce jest zapełnione, wszyscy kibice krzyczą, kochają siatkówkę.

 

 

Pod koniec sierpnia wzięliście udział w Memoriale Wagnera, potem zagraliście w Ljubljana Volleyball Challenge. Na przestrzeni tych dwóch turniejów dostrzega pan progres w grze swojego zespołu?

 

W Polsce grało nam się zdecydowanie inaczej. Kiedy na meczu wszyscy krzyczą, jest bardzo głośno, zawsze jest hałas, wtedy jest trudniej o koncentrację. W Lublanie było inaczej, byliśmy bardziej intensywni, sami się dopingowaliśmy. Teraz musimy nauczyć się to przekładać na swoją korzyść, że kiedy podczas meczu kibice są cicho, to my sami się dopingujemy i lepiej komunikujemy. Tutaj musimy być głośni, bo kiedy na chwilę przestajemy, to gubimy rytm i musimy walczyć o powrót.

 

 

Wasza forma powoli się stabilizuje?

 

Ze spotkania na spotkanie jest coraz lepiej, ponieważ z każdego meczu wyciągamy naukę. Mieliśmy kilka dobrych i klika złych pojedynków, ale wiemy co musimy zrobić, co poprawić.

 

 

Podczas przygotowań mierzyliście się z silnymi rywalami. W kontekście mistrzostw świata dobór takich przeciwników może tylko korzystnie wpłynąć na waszą grę podczas tego turnieju?

 

Myślę, że te mecze mogą nam pomóc. Naszym pierwszym rywalem w fazie grupowej będzie reprezentacja Holandii i doszliśmy do wniosku, że Słowenia prezentuje podobny styl gry do nich, bo grają szybkie piłki i chcą zapewnić sobie prowadzenie już na początku meczu. Podczas spotkania ze Stanami Zjednoczonymi można powiedzieć, że się obudziliśmy, bo zdaliśmy sobie sprawę, że z taka grą, jaką prezentujemy, nigdzie nie dojdziemy i jesteśmy świadomi, że musimy grać lepiej.

 

 

W fazie grupowej zmierzycie się między innymi z Francją i Brazylią, dwoma topowymi zespołami. W kontekście awansu do kolejnej rundy mecze z tymi rywalami będą najważniejsze?

 

To mogą być nasze dwa najważniejsze mecze podczas fazy grupowej mistrzostw świata. Powoli już zaczęliśmy się przygotowywać do tych spotkań i ustalać taktykę, jak powinniśmy z nimi grać. Wiemy, że reprezentacje Francji i Brazylii są bardzo dobre i zawsze groźne, ale patrząc na całą rywalizację, wszystkie spotkania na pewno będą ważne. Jeżeli przegramy z jakimś słabszym zespołem i wygramy z tymi dwoma silniejszymi, to może nam to niewiele dać.

 

 

Najważniejsze więc będzie to, żeby zachować koncentrację przez cały czas?

 

Zgadza się. Musimy krok po kroku wygrywać kolejne spotkania. Kiedy wracamy po meczach do hotelu, to od razu zabieramy się za analizę materiałów wideo. Nie mamy innego wyjścia, tylko obserwacja i analiza naszej gry pozwolą nam ją poprawić, a jeżeli tego nie zrobimy, to jesteśmy świadomi tego, że nie zajdziemy w mistrzostwach świata daleko. Dla nas każdy mecz i każdy poszczególny turniej jest najważniejszy. Musimy wygrać każde spotkanie, a jak to zrobić? To właśnie tutaj kluczowa jest rozmowa, komunikacja między nami. W każdym meczu będziemy myśleć, że to on jest dla nas najważniejszy.

 

 

Będą to dla pana pierwsze mistrzostwa świata, pierwsza tak duża impreza. Czuje się pan trochę podekscytowany?

 

Dopiero drugi rok należę do reprezentacji Kanady i jest to dla mnie bardzo fajne, bo od trzech, czterech lat tylko słyszałem o takich ważnych turniejach. To jest bardzo fajne, szczególnie, że nigdy nie byłem we Włoszech, więc będzie to dla mnie bardzo fajne doświadczenie. Dla każdej reprezentacji mistrzostwa świata są takim przedsmakiem Igrzysk Olimpijskich i najważniejszym turniejem zaraz po nich. Siatkówka jest bardzo fajna i jak widać każdy uwielbia tę grę. Każda drużyna na świecie jest tym turniejem podekscytowana. Zarówno Kanada, jak i Holandia czy Egipt, z którym też będziemy grać. Inne drużyny też nigdy nie myślą o tym gdzie mogą zajść, ale uważam, że jesteśmy gotowi do tego turnieju.

 

 

 

Z Arthurem Szwarcem rozmawiała Izabela Piasecka

BRAK KOMENTARZY