Antoine Brizard: „Możemy być dumni ze sposobu w jaki zakończyliśmy spotkanie w...

Antoine Brizard: „Możemy być dumni ze sposobu w jaki zakończyliśmy spotkanie w Radomiu”

178
0
PODZIEL SIĘ

Siatkarze ONICO Warszawa podczas ostatniej kolejki fazy zasadniczej zmierzyli się z Cerradem Czarnymi Radom i wygrali dopiero po tie-breaku, przez co nadal nie mogą być pewni gry w play-offach. „Chcieliśmy trzech punktów” – mówił Antoine Brizard. Teraz warszawianie muszą liczyć na porażkę jednej z trzech drużyn, które będą walczyć w niedzielę. 

 

Czas Siatkówki: Ciężko było się podnieść po tym meczu z Cuprum Lubin, który mógł wam zapewnić kwalifikację do fazy play-off?

 

Antoine Brizard: Nie było jakoś bardzo ciężko się zmobilizować po tym przegranym meczu z Lubinem. Można powiedzieć, że byliśmy bardzo skupieni na tym spotkaniu. Szkoda tylko, że w Radomiu nadal musieliśmy grać o kwalifikację, ponieważ mieliśmy realną możliwość, aby zrobić to wcześniej. Tak się niestety jednak nie stało. Mieliśmy ciężki sezon, z kilkoma poważnymi kontuzjami, więc przyjechaliśmy do Radomia grać tak dobrze, jak potrafimy i chcieliśmy trzech punktów. To była niesamowita rywalizacja, myślę, że to był nasz najlepszy mecz walki. Nie było łatwo i wygraliśmy tylko dwa punkty, a teraz musimy czekać czy dopisze nam szczęście i może to ono będzie kluczowe w końcówce sezonu.

 

 

Tego spotkania nie zaczęliście jednak dobrze. Trudno było przyzwyczaić się do tej specyficznej hali?

 

To jest bardzo ciężka hala, chyba nawet najtrudniejsza w PlusLidze. Było bardzo ciężko zacząć nam ten mecz na wysokim poziomie. Radomianie grali niesamowicie, szczególnie w zagrywce. To było najlepiej widać w drugim secie, gdzie było niemożliwe grać po takich serwisach.

 

 

Czyli w głównej mierze zadecydowała zagrywka?

 

Po dwóch pierwszych partiach mieli jedenaście asów przy dziesięciu błędach, więc nie dało się grać przeciwko ich tak dobrej dyspozycji. Zagrali niesamowicie, my walczyliśmy, nie przestawaliśmy na nich naciskać i wygraliśmy te pozostałe sety. Wydaje mi się, że od trzeciej partii radomianie zagrali mniej agresywnie, spadła też ich jakość zagrywki i wykorzystaliśmy swoją szansę.

 

 

Po raz kolejny losy meczu odwróciły się po dziesięciominutowej przerwie. To ona pomogła podnieść wam poziom gry?

 

Nie wiem czy jest jakiś element, w którym tak na dobrą sprawę zaczęliśmy grać perfekcyjnie, ale to była nasza najlepsza walka w tym sezonie i z tego mogę być zadowolony. Teraz pozostaje nam czekać i zobaczymy, czy to będzie wystarczające.

 

 

Myśli pan, że wpływ na waszą postawę w tym meczu mogła mieć też rosnąca presja?

 

Presja towarzyszyła nam przez cały sezon i w tych ostatnich meczach niewiele się zmieniło. Nie wiem czemu, ale każdy zespół, który przyjeżdżał do Warszawy i grał przeciwko nam prezentował swoją najlepszą formę. Graliśmy przeciwko kilku takim drużynom, które miały z nami „mecz życia”. Właśnie tak było w tym ostatnim spotkaniu z Cuprum Lubin, które przegrało ostatnie pięć starć z rzędu, czy chociażby z Łuczniczką Bydgoszcz. Kiedy te drużyny przyjechały do Warszawy grały niesamowicie. Szkoda, ale nie graliśmy dobrze i może to po części było spowodowane presją, podobnie jak w meczu w Olsztynie, ale myślę, że możemy być dumni ze sposobu w jaki zakończyliśmy spotkanie w Radomiu.

 

 

Chyba nie możecie być w pełni zadowoleni z tego zwycięstwa?

 

To są dla nas tylko dwa punkty, ale jeśli przegralibyśmy 0:3, to byłoby po wszystkim. W takiej sytuacji nadal mamy niewielkie szanse i nadal jesteśmy w grze. Zobaczymy jak będzie. Mam nadzieję, że ta wygrana okaże się wystarczająca. Szkoda będzie, jeśli się nie zakwalifikujemy, bo mamy za sobą bardzo dobry sezon. Tak czy inaczej nie mamy wyjścia i pozostaje nam obserwowanie pozostałych wyników tej kolejki.

 

 

 

Z Antoine Brizardem rozmawiała Olga Król

BRAK KOMENTARZY