Andrzej Kowal: „Czwarte miejsce po rundzie zasadniczej nie jest złe”

Andrzej Kowal: „Czwarte miejsce po rundzie zasadniczej nie jest złe”

63
0
PODZIEL SIĘ

Siatkarze Asseco Resovii Rzeszów nie pozostawili złudzeń Stoczni Szczecin, zwyciężając po trzech setach. Rzeszowianie od początku kontrolowali przebieg meczu, a komplet punktów zagwarantował im awans do fazy play-off z czwartego miejsca. „Dalej mamy szansę do gry o najwyższe cele” – mówił po spotkaniu na Podpromiu trener Andrzej Kowal.

 

Wykorzystana szansa

 

Asseco Resovia Rzeszów w ostatniej kolejce rundy zasadniczej miała wszystko w swoich rękach. Rzeszowianie wykonali założone przez siebie zadanie i pokonali ekipę ze Szczecina po trzech setach, meldując się w fazie play-off. „Zagraliśmy dzisiaj dobre spotkanie w zagrywce, chociaż na początku tego trzeciego seta nie skończyliśmy kilku ważnych piłek, popełniliśmy też dwa błędy w ataku, więc tak naprawdę ta pierwsza część seta rozstrzygnęła się w tym elemencie. Myślę, że w ostatnim czasie graliśmy dość spokojnie, cierpliwie, nie panikowaliśmy i to przyniosło wymierne efekty” – powiedział po meczu trener Andrzej Kowal, którego zespół zakończył rundę zasadniczą na czwartej pozycji, chociaż jeszcze kilka kolejek temu nie mógł być nawet pewny awansu do fazy play-off. „Myślę, że czwarte miejsce po rundzie zasadniczej nie jest złe. Daje możliwość dalszej walki o najwyższe cele” – podsumowuje szkoleniowiec. Mimo kontrolowania meczu przez gospodarzy, w trzecim secie do walki powrócili szczecinianie, wypracowując sobie przewagę. Nie zdołali jej jednak utrzymać, gdyż rzeszowianie nie pozwolili im przejąć kontroli. „Po przerwie nie skończyliśmy kilku ataków w pierwszej fazie trzeciego seta. Przeciwnik wykorzystał kontry i stąd wynikała różnica, ale odrobiliśmy straty serwisem i dobrą organizacją tej drugiej części” – dodał szkoleniowiec rzeszowskiej drużyny.

 

 

Przypomnij sobie, jak wyglądał pojedynek dający awans rzeszowianom

 

 

Bić się o najwyższe cele

 

Rzeszowianie już w środę rozegrają pierwszy mecz ćwierćfinałowy z Indykpolem AZS-em Olsztyn, nie ma więc czasu na chwilę oddechu. Trener Andrzej Kowal nie jest zaskoczony tym faktem i od początku zdawał sobie sprawę z ułożenia terminarza: „Taka jest tabela, taki był system rozgrywek. Zaraz po zakończeniu rundy zasadniczej jest kolejny mecz i trzeba być na to gotowym”. Sprawy nie ułatwia fakt, że pierwszy mecz rzeszowianie zagrają na wyjeździe, a więc dojdzie do tego podróż. Na dodatek ostatni pojedynek tych zespołów w trudnej dla przeciwników hali Urania zakończył się zwycięstwem olsztynian. Szkoleniowiec jednak jest zdania, że wszystko zależy od własnej gry zespołu: „Nie ma najlepszego przeciwnika. Przeciwnik jest taki, jak ty pozwolisz mu grać. Wtedy nawet przeciwnik teoretyczni najsłabszy może zagrać na dobrym poziomie. Taki mecz zależy tylko i wyłącznie od Twojej gry”. Jednocześnie szkoleniowiec zapowiedział walkę o najwyższe cele, bo jak pokazała PlusLiga w tym sezonie – wszystko jest możliwe. Rzeszowianie w ostatnich spotkaniach pokazali bowiem, że są w stanie odnosić pewne zwycięstwa: „Naszym celem jest gra w play-offach i dalej mamy tę szansę gry o najwyższe cele. Liga może być z dużą ilością niespodzianek, ponieważ przy tej ilości spotkań wiele zespołów gra na podobnym poziomie. Nie ma klubu, który gra na równym, wysokim poziomie. Zdarzają się słabsze mecze, zdarzają się lepsze, więc pojawia się duża nieprzewidywalność. Myślę, że na spotkania z Indykpolem AZS-em Olsztyn wyjdziemy na ogromnej  motywacji i pełni wiary w swoje możliwości i zwycięstwo” – zakończył Andrzej Kowal.

 

 

 

Źródło: Informacja własna

BRAK KOMENTARZY