Aaron Russell: „Nigdy nie należy lekceważyć Brazylii”

Aaron Russell: „Nigdy nie należy lekceważyć Brazylii”

63
0
PODZIEL SIĘ

Reprezentacja Stanów Zjednoczonych w meczu półfinałowym uległa biało-czerwonym po tie-breaku i pozostała jej walka o brązowy medal mistrzostw świata, gdzie zmierzą się z Serbami. Podczas sobotniego starcia najważniejszym czynnikiem była dobra gra Polaków, która uniemożliwiła Amerykanom wyprowadzanie skutecznych akcji.

 

Polacy nie do zatrzymania

 

Reprezentacja Polski pewnie otworzyła spotkanie przeciwko Amerykanom, wygrywając premierową odsłonę. W kolejnych dwóch partiach mocniejsi byli zawodnicy ze Stanów Zjednoczonych, ale biało-czerwoni zdołali się odbudować i doprowadzić do tie-breaka, w którym Amerykanie nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Podopieczni trenera Vitala Heynena narzucili swój rytm gry, z czym nie radzili sobie rywale. „Zwolniliśmy, nie byliśmy w stanie zdobywać punktów. Polacy zagrali bardzo dobrze w bloku i obronie, czym nas spowalniali. W takiej sytuacji bardzo trudno się gra. Myślę, że nie byliśmy faworytami, bo wszystkie zespoły, które awansowały są bardzo silne. Wiele osób nie doceniało Polaków, ale my wiedzieliśmy, że są mocną drużyną” – mówił po półfinale Aaron Russell. Amerykański przyjmujący zwrócił również uwagę na dobry występ Bartosza Kurka, który był jednym z najmocniejszych punktów polskiej kadry oraz Pawła Zatorskiego, utrzymującego przyjęcie i skutecznego w obronie kluczowych piłek. „Bartosz Kurek zagrał wspaniały mecz, moim zdaniem najlepszy z całego turnieju. W ataku, bloku grał doskonale, a libero wykonywał wspaniałą pracę w defensywie” – mówił Aaron Russell. Amerykanie próbowali uniemożliwić Polakom rozgrywanie akcji przez mocną zagrywkę, która odrzucała ich od siatki, ale trener Vital Heynen zdecydował się zmienić Artura Szalpuka na Aleksandra Śliwkę, co okazało się bardzo dobrym ruchem. „Za Artura Szalpuka wchodzili na zmianę inni zawodnicy i grali bardzo dobrze, ciężko było ich ruszyć w przyjęciu” – mówił po meczu Aaron Russell.

 

 

Finał sprzed czterech lat

 

Reprezentacja Polski w finale zmierzy się z Brazylijczykami, dokładnie jak cztery lata temu. Trudno jest jednak wskazać faworyta tego spotkania, ponieważ obydwie drużyny grają bardzo dobrze, a podopieczni trenera Renana Dal Zotto mocno mobilizują się przed meczami o stawkę, a takim bez wątpienia będzie niedzielny pojedynek z Polakami. „Polska gra bardzo dobrze, ale nigdy nie należy lekceważyć Brazylii, bo zawsze w najważniejszych meczach radzi sobie doskonale, co było widać chociażby z Serbami. Zobaczymy, nie ma faworytów, wszystkie zespoły są mocne i robią wszystko, by zdobyć medal” – powiedział Aaron Russell. Siatkarz mimo długości i intensywności turnieju nie czuje zmęczenia, ponieważ cel, jaki stoi przed zawodnikami powoduje, że nie odczuwają oni trudów gry, a jedynie skupiają się na tym, co można osiągnąć. „Kiedy grasz o mistrzostwo świata przestajesz zwracać uwagę na to, jak bardzo jesteś zmęczony” – dodał Aaron Russell.

 

 

 

Źródło: informacja własna

BRAK KOMENTARZY