Matchball tygodnia, a raczej Matchball roku. Przeżyjmy to jeszcze raz, czyli podsumowanie...

Matchball tygodnia, a raczej Matchball roku. Przeżyjmy to jeszcze raz, czyli podsumowanie roku 2016

482
0
PODZIEL SIĘ

Kolejny rok dobiega końca i po raz kolejny, jak to mam w zwyczaju, zatrzymuję się na chwilę, aby sięgnąć pamięcią i przypomnieć sobie najważniejsze wydarzenia minionych dwunastu miesięcy. Wiele się wydarzyło w siatkówce. Wiele dobrego, ale też tego… „mogło być ciut lepiej”. Tak czy owak, za nami kolejny okres pełen emocji, wzruszeń, wiary do ostatnich piłek.

 

Do ostatnich piłek?

 

Skoro już o tym wspomniałam. Genialny sprawdzian bezgranicznej wiary do końca, dopóki piłka była w grze, mogliśmy przeżyć już na początku mijającego roku. Turniej kwalifikacyjny w Berlinie. Mówi Wam to coś? No pewnie, że mówi, bo mówić powinno! Dla polskich siatkarzy i dla polskich kibiców 10 stycznia 2016 to kolejna data, która powinna znaleźć swoje honorowe miejsce w siatkarskim kalendarium. Ale może zacznę od początku.

Wszyscy dobrze wiemy, jak wyglądał ostatni Puchar Świata w Japonii i, że irracjonalne przepisy odebrały wyśmienicie dysponowanym przez cały tamten turniej Polakom, kwalifikację olimpijską. No dobra, nie było co płakać nad rozlanym mlekiem. W końcu przed biało-czerwonymi stała jeszcze kolejna szansa na awans do Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro – Europejski Turniej Kwalifikacyjny w Berlinie. Wszystko zaczęło się dobrze, ale jak to zwykle w życiu bywa, coś gdzieś musi się wydarzyć, żeby wystawić człowieka na jeszcze większą próbę. Z grupy nasi rodacy wyszli z drugiego miejsca i w półfinale zagrali z reprezentacją Francji. Niestety, ta walka nie poszła po myśli biało-czerwonych, którzy mogli zapomnieć o bezpośrednim awansie z tego turnieju, ale pozostawała jeszcze walka o trzecie miejsce, które dawało możliwość udziału w turnieju „ostatniej szansy” w Japonii. W tym starciu podopieczni Stephane’a Antigi zmierzyli się z gospodarzami imprezy – Niemcami, z którymi wcześniej w meczu grupowym przegrali. Cała Polska żyła tym meczem od samego niedzielnego poranka, a poziom wiary w naszą drużynę sięgał zenitu – zresztą jak zawsze!

W końcu nadeszła godzina zero. Co to był za mecz! Ja go pamiętam tak dokładnie, jakby to było wczoraj. Pierwszy set, niestety na korzyść rywali. W drugim biało-czerwoni podnieśli się, jednak dość wyraźnie przegrali trzecią odsłonę. W czwartym secie wydawać się mogło, że już „pozamiatane”. Biało-czerwoni przegrywali przez dłuższą chwilę nawet czterema punktami i można było się spodziewać, że to Niemcy dokończą dzieła, tym bardziej, że mieli w górze piłkę meczową, podczas której niejednemu polskiemu kibicowi serce się na chwilę zatrzymało. Ale nie tym razem! Mistrzowie Świata obronili tę akcję, udowadniając, że Polak potrafi. Rozstrzygnęli tę partię na swoją korzyść, a następnie zwyciężyli w niezwykle zaciętym tie-breaku. Wielka radość nie tylko na boisku, ale we wszystkich polskich domach! „Polacy nadal liczą się w walce o Rio!” – brzmiało najczęściej wypowiadane zdanie. Ja sama byłam dumna ze swojej drużyny narodowej, bo zostawiła na boisku kawał serca, kawał energii, a łzy szczęścia na ich twarzach mówiły wszystko – to jest prawdziwie POLSKA drużyna. Tym chłopakom cholernie zależy! Udowodnili, że warto walczyć do ostatniej piłki.

 

Przypomnij sobie pamiętne starcie z Berlina, które przedłużyło szansę na igrzyska

 

Nagłe zwolnienie

 

Gdy emocje kadrowe opadły, wszyscy powróciliśmy do tych ligowych. Słabszą formę zaczęła notować m.in. PGE Skra Bełchatów. Zmęczenie napiętym sezonem dawało o sobie znać, jednak nikt się nie spodziewał tego, co nastąpiło dokładnie w drugi dzień świąt Wielkanocnych. Pamiętam, jak wieczorem przeglądała Internet, odpoczywając po świętach i nagle w oczy rzuciła mi się informacja o zwolnieniu Miguela Falasci z funkcji szkoleniowca bełchatowian. Powodem miały być nie tylko słabsze wyniki zespołu, ale także kiepska atmosfera w drużynie. Ale co bardziej mnie zdziwiło. Już następnego dnia rano pojawiła się informacja o zakontraktowaniu następcy Hiszpana. Stery PGE Skry Bełchatów przejął Phillipe Blain, ówczesny drugi szkoleniowiec reprezentacji Polski. Mówiło się, że już wcześniej było planowane zwolnienie Falasci i zatrudnienie Blaina, dlatego też cała sprawa przebiegła szybko i z dnia na dzień wszyscy wiedzieliśmy na czym stoimy. Z pewnością to zdarzenie było punktem zwrotnym w szeregach bełchatowian, którzy od tamtej pory poprawili swoją efektywność na boisku.

 

Wielkie docenienie

 

Kolejnym ważnym wydarzeniem minionego roku, które zapadło mi w pamięci, ale zapewne nie tylko mnie, było Final Four Ligi Mistrzów. Tak, europejska federacja przyznała Asseco Resovii Rzeszów prawo do zorganizowania finałowego turnieju, który odbył się w krakowskiej Tauron Arenie – na ten moment największej hali w Polsce. Wszyscy mieliśmy wielkie nadzieje, bo Asseco Resovi Rzeszów to jedyny polski klub walczący o zwycięstwo w Lidze Mistrzów. W półfinale podopieczni Andrzeja Kowala zmierzyli się z ekipą Zenitu Kazań. Mecz ogólnie mógł się podobać pod względem emocji, jednak poziom sportowy pozostawiał trochę do życzenia. Rzeszowianie przegrali, tracąc możliwość gry o złoto. Szczerze, to starcie było do wygrania, bo Rosjanie nie pokazali nic nadzwyczajnego, niestety to już był ten okres, kiedy zmęczenie sezonem dało o sobie znać.

Nie było jednak co płakać nad rozlanym mlekiem – w końcu następnego dnia  rzeszowianie mieli rozegrać mecz o brąz Ligi Mistrzów. W tym starciu podopieczni Andrzeja Kowala zmierzyli się z ekipą Berlin Recycling Volleys. Berlińczycy okazali się skuteczniejszą drużyną, obdzierając Resoviaków, ale też wszystkich polskich kibiców, z marzeń.

 

Nowy Mistrz Polski – zasłużony Mistrz Polski

 

Rzeszowianie po nieudanym finale Ligi Mistrzów musieli szybko powrócić do realiów PlusLigi, bo w końcu czekał ich najważniejszy moment w sezonie. W mijającym roku Rzeszowianie zmierzyli się w finale z rewelacyjnie dysponowaną od pierwszych kolejek PlusLigi ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Kędzierzynianie udowodnili w tej rywalizacji, że nie przez przypadek znaleźli się w finale walki o mistrzostwo Polski. Cała rywalizacja rozstrzygnęła się w trzech meczach, w których doszło do niecodziennego zdarzenia. Rzeszowianie we wszystkich trzech meczach nie ugrali nawet jednej partii, co rzadko zdarza się w rywalizacjach na tym etapie. Nowym Mistrzem Polski została ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, udowadniając tym samym swoją wyższość nad przeciwnikami i potwierdzając, że w pełni zasługuje na ten tytuł.

Trzecie miejsce w minionym sezonie zajęli siatkarze PGE Skry Bełchatów.  Żółto-czarni potrzebowali wygranej za trzy punkty w meczu z BBTS-em Bielsko-Biała, aby zagrać o złoto PlusLigi. Niestety po dwóch pierwszych setach na korzyść bielszczan, bełchatowianie zostali pozbawieni możliwości gry o złoty medal. W pojedynku o brązowy krążek zmierzyli się z ekipą LOTOSU Trefla Gdańsk.

 

Koniec pewnej epoki

 

Po zakończenie sezonu 2015/2016 w klubach rozpoczęły się prawdziwe rewolucje kadrowe. Jednak najbardziej zapadła mi w pamięci kwestia zakończenia kariery przez Krzysztofa Ignaczaka. Jak wiemy, „Igła” po dziewięciu latach gry w Asseco Resovii Rzeszów zdecydował się na odejście z zespołu, a w konsekwencji na zakończenie kariery zawodniczej. To dla mnie osobiście spora strata, bo mam naprawdę wielki szacunek do tego zawodnika. Szacunek nie tylko jako do gracza, ale też jako człowieka. Na szczęście „Igła” nie zniknął z siatkarskiego świata, bowiem dołączył do grona ekspertów Polsatu Sport.

 

Turniej ostatniej szansy – Tokio!

 

Wreszcie nadszedł ten czas,  kiedy z niecierpliwością czekaliśmy na spełnienie marzeń. Czekaliśmy, bo to nie tylko marzenia nasze, kibiców, ale przede wszystkim ludzi, którzy oddają się pasji, zostawiają na boisku całe swoje serce i przełamują z meczu na mecz kolejne bariery. Turniej interkontynentalny, w którym nagrodą dla trzech reprezentacji był awans na Igrzyska Olimpijskie w Rio de Janeiro. A ponieważ w „trójce” znalazła się drużyna z Azji – Iran – do turnieju w Brazylii zakwalifikował się czwarty uczestnik – reprezentacja Kanady. Biało-czerwoni przeszli przez całą imprezę śpiewająco notując tylko jedną porażkę i sześć zwycięstw. A najbardziej w pamięci zapadł mecz z reprezentacja Francji. Polacy przegrywali już bowiem  0:2 i po raz kolejny udowodnili, że walka do końca się opłaca. Wygrali całe starcie po zaciętym boju i w perspektywie czasu sądzę, że to właśnie ten mecz był tym decydującym o awansie. Dał chłopakom siłę napędową do tego, co zaprezentowali w kolejnych meczach.

 

Przypomnij sobie emocjonujący mecz z Francuzami, a także zwycięstwo dające awans biało-czerwonym

 

Gorąco i emocjonująco, jak to na plaży

 

Dużo się wydarzyło nie tylko w siatkówce halowej. Również nasi plażowicze dostarczyli nam masę pozytywnych wrażeń, a jednym z bardziej zapamiętanych i spektakularnych momentów było wywalczenie przez Grzegorza Fijałka i Mariusza Prudla brązowego medalu podczas czerwcowych Mistrzostw Europy w Biel/Bienne.

 

Przypomnij sobie, jak przebiegało starcie dające medal polskim plażowiczom

 

Drugie docenienie dla polskiej organizacji!

 

Nadszedł czas na Ligę Światową i kolejne docenienie Polski przez FIVB. Tak, w ubiegłym roku biało-czerwoni byli organizatorami Final Six Ligi Światowej, co w mojej perspektywie, było bardzo dobre pod względem sprawdzianu przed zbliżającymi się igrzyskami. Ponieważ sporo energii nasi siatkarze stracili podczas najdłuższych kwalifikacji olimpijskich, trener reprezentacji Polski mógł sobie pozwolić na potraktowanie „światówki” jak tzw. poligonu doświadczalnego dla ogrania zawodników. Biało-czerwoni nie musieli się martwić o punkty, bo jako gospodarz Final Six, mieli zapewniony awans do tego turnieju.

Sama impreza odbyła się w Tauron Arenie Kraków, jednak tym razem mieliśmy do czynienia z organizacyjnym niewypałem. Hale świeciły pustkami, zwłaszcza na meczach innych reprezentacji niż Polska, a przyczyną były kuriozalne ceny biletów. Polscy siatkarze nie zdobyli medalu, ale wszyscy zgodnie stwierdzili, że Liga Światowa nie była imprezą docelową.

 

Olimpijskie Rio de Janeiro

 

Nadszedł czas na Igrzyska Olimpijskie. Polscy siatkarze po morderczych kwalifikacjach byli rozpatrywani w roli faworytów, mimo wcześniejszych niepowodzeń. Wszyscy liczyliśmy, że fatum ćwierćfinałów zostanie przełamane… a jednak nie. Mecz ćwierćfinałowy z kadrą USA obdarł wszystkich Polaków, ale najbardziej samych graczy, z marzeń o olimpijskim medalu.

Oprócz siatkarzy halowych mieliśmy także przedstawicieli w siatkówce plażowej. Dwie polskie pary wzięły udział w Igrzyskach Olimpijskich. Plażowicze także nie wykorzystali swojej szansy na realizację marzeń o medalach. Grzegorz Fijałek i Mariusz Prudel oraz Piotr Kantor i Bartosz Łosiak zajęli 17 miejsce.

 

Młodzi przejęli pałeczkę

 

We wrześniu mogliśmy zachwycać się doniesieniami z Mistrzostw Europy Juniorów, które były rozgrywane w Warnie i Płowdiw. Najpierw młodzi reprezentanci niczym burza przeszli przez fazę grupową, notując komplet zwycięstw, a następnie w półfinale w dobrym stylu pokonali Rosjan. O złoty medal zagrali z reprezentacją Ukrainy i to starcie także rozstrzygnęli na swoją korzyść, wygrywając tytuł Mistrzów Europy. To dało nam, kibicom, ogromne pokłady nadziei, wiara i spokoju. Spokoju o przyszłość polskiej siatkówki.

 

Przypomnij sobie mecz o złoty medal MEJ

 

A w lidze nie zwolniono tempa

 

Już w październiku aż szesnaście drużyn rozpoczęło zmagania w kolejnym sezonie PlusLigi. Od początku nie brakowało i nadal nie brakuje pozytywnych wrażeń i ogromnego pokładu dobrej siatkówki. Wiele drużyn udowodniło, że nie ma słabych zespołów, a w czołówce tabeli było „ciasno” aż do końca pierwszej części rundy zasadniczej. Na mnie osobiście wrażenie zrobiła ekipa Jastrzębskiego Węgla, która zanotowała zwycięstwa m. in z PGE Skrą Bełchatów, Asseco Resovią Rzeszów, a z ekipą ZAKSY Kędzierzyn-Koźle przegrała dopiero po tie-breaku. Na czele stawki niezmiennie utrzymują się aktualni mistrzowie Polski, a tuż za nią plasują się bełchatowianie, tracąc tylko trzy oczka.

A skoro już o Bełchatowie mowa. Pamiętacie aferę z walkowerem w tle? Sytuacja dotyczyła znajdowania się w końcówce pierwszej partii czterech obcokrajowców po stronie żółto-czarnych. Sytuacja nie została zauważona przez sędziów, którzy dopuścili do „dogrania” seta, a następnie rozegrania kolejnych partii. Afera rozgorzała dopiero po spotkaniu. Po przejrzeniu zapisu materiałów z tego meczu władze PLPS uznały, ze doszło do złamania regulaminu, przyznając 3 punkty na korzyść Szczecinian. Bełchatowianie odwołali się od tej decyzji, jednak końca sprawy jeszcze nie ma. Prawdopodobne było powtórzenie meczu pomiędzy PGE Skrą Bełchatów a Espadonem Szczecin, jednak Sąd Odwoławczy utrzymał wcześniejszą decyzję. Z pewnością powtórzenie meczu byłoby korzystne z punktu widzenia bełchatowian. ZAKSA wyprzedza ich w tabeli jedynie o dwa punkty, kto wie, co i jak dużo w takiej sytuacji powtórzony mecz mógłby zmienić.

 

Zamiast do Japonii…. wrócił do Bełchatowa

 

Bartosz Kurek to jedno z gorętszych nazwisk w październiku. Głośny transfer reprezentanta Polski do japońskiego JT Thunders Hiroshima został jednak zerwany. Powodem, jaki podał zawodnik, było wypalenie zawodowe i depresja. Bartosz Kurek rozwiązał kontrakt z Japończykami, a niedługo potem  podpisał umowę z PGE Skrą Bełchatów.

 

Pożegnanie musiało nadejść, czyli tradycji stało się zadość

 

Po porażce na Igrzyskach Olimpijskich każdy przewidywał, że sprawa Stephane’a Antigi nie pozostanie bez konsekwencji. Tak się też stało .Po sukcesach w pierwszym sezonie oraz braku osiągnięć w dwóch kolejnych, postanowiono nie przedłużać umowy z Francuzem. Powtórzyła się zatem sytuacja z Castellanim czy Anastasim. W jednym z moich wcześniejszych tekstów pisałam już swoje zdanie na ten temat, więc pozwolicie, że nie będę go powielać.

 

Mistrzostwa Europy w Polsce

 

Tak, w przyszłym roku nasz kraj po raz kolejny pokaże się z tej strony organizacyjnej. Polska po sukcesie w 2014 roku, czyli organizacji Mistrzostw Świata, została wybrana na organizatora Mistrzostw Starego Kontynentu.

W listopadzie odbyło się również rozlosowanie grup, w których zagrają poszczególne reprezentacje. Jeżeli chodzi o Polaków, to grupa moim zdaniem nie powinna sprawić większych problemów, choć rywale z pewnością, jak przystało na turniej mistrzowski, będą bardzo wymagający.

No i najważniejsze! Mecz otwarcia, czyli starcie z reprezentacją Serbii odbędzie się na PGE Narodowym w Warszawie. Czyżby historia miała zatoczyć koła?

 

Przypomnij sobie, gdzie, kiedy i kto z kim

 

Mamy trenera, Polacy, mamy trenera

 

Tuż przed świętami Bożego narodzenia dotarła do nas bardzo długo wyczekiwana wiadomość. Nowym trenerem Reprezentacji Polski został Ferdinando De Giorgi, aktualny szkoleniowiec ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Od początku był to mój typ, bo widziałam efekty jego pracy w kolejnych pojedynkach kędzierzynian. Chociaż dużym szacunkiem darzę również kontrkandydatów Włocha – Radostina Stoycheva i Mauro Berruto, jednak tych panów ostatnio „w akcji” widziałam kilka ładnych miesięcy temu.

 

Przypomnij sobie, co pisaliśmy na temat wyboru nowego trenera

 

Wow… Co to był za rok. Pełen emocji, pełen łez. Łez szczęścia, jak i smutku, jednak wiem, że wszystko jest po coś. Przed nami nowe emocje, nowe wyzwania, jeszcze więcej siatkówki, a przede wszystkim Mistrzostwa Europy.

 

W imieniu swoim i całej redakcji Czas Siatkówki chciałabym złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia z okazji Nowego Roku!

Przede wszystkim życzymy Wam zdrowia, szczęścia, jeszcze większej ilości siatkarskich wrażeń. Aby ten Nowy Rok był jeszcze lepszy, niż ten który mija. Spełniajcie marzenia, przełamujcie bariery wzorem naszych siatkarzy, sięgajcie po wszystko, co najlepsze! 🙂

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU 2017

 

Do następnego 😉

BRAK KOMENTARZY